Skazaniec numer: Komunikat
Ostateczny wyrok zapadł czwartek, 27 listopada 2008 o 21:19:48

Tylko na chwilę spuściłam ten przybytek z oczu, a on zdążył się już tak rozhulać! Też coś. Nie wali się i nie pali. Ocena już w lwiej części została przeze mnie napisana. Cierpliwości. Spodziewam się zakończyć w ten weekend. Powód nieobecności jest prosty – szkoła. Jednak, niektórzy, tak jak nasza współpracownica, Ariana, są zawaleni aż nadto obowiązkami. Niestety, musimy się z nią pożegnać. Serdecznie dziękuję jej za te kilkumiesięczne zasilanie naszej skromnej ekipy.
Obiecuję, obiecuję, obiecuję, że wszystko w końcu ruszy z kopyta. A już na pewno stanie się to w czasie zbliżającej się wielkimi krokami przerwy świątecznej.
Przypominam o trwającej rekrutacji. Zachęcam do brania w niej udziału – warto zdobywać nowe doświadczenia. Warunki rekrutacji? Nic bardziej banalnego. Oceń dowolnego bloga z kolejki według naszych kryteriów i wyślij ocenę na oceniamy_fanfiction@onet.eu.
Życzę miłego nadchodzącego weekendu. Mam nieskromną nadzieję, że uda mi się go zwieńczyć oceną. Ach i byłabym zapomniała. Devil bierze urlop na czas nieokreślony.
Kłaniam się nisko,
Markiza.
komentarze [2]

Skazaniec numer: [20.]
Ostateczny wyrok zapadł piątek, 26 września 2008 o 22:25:48

Edit z dnia 02.10.2008 - Z niewysłowioną przykrością zawiadamiam, że z mojej kolejki jestem zmuszona wyrzucić kolejnego bloga - hermiharrylove15 - z bardzo prozaicznej przyczyny. Już nie istnieje. Nawet nie będę udawać jak bardzo mi przykro.
M.

Haha!
Wreszcie, nareszcie udało mi się przełamać barierę psychologiczną i zacząć oceniać. Może i ta wypowiedz nie jest porywająca, ale wszystko na miarę opowiadania.
Sprzęt mi nieco zardzewiał, więc proszę o zrozumienie. Rozkręcam się;)

Tak przy okazji! Potrzebujemy oceniających! Młodych (niekoniecznie, ale tak dobrze brzmi;)), chętnych i pełnych zapału, gotowych do oceniania nie zawsze przyjemnych opowiadań (przykład: poniżej). Prosimy o przesłanie oceny dowolnego bloga z kolejki na oceniamy_fanfiction@onet.eu. Odpisujemy na każde zgłoszenie.

Oceniam: avada--kedavra

ariana 1. Pierwsze wrażenie [1/5]
Ostatnio zaczynam odnosić wrażenie, że wszystkie gnioty świata uwzięły się na mnie i zgłaszają li tylko do mnie. Ten adres… Błagam, czy jeden myślnik nie jest wystarczający? Rozumiem, login być może był zajęty. Ale od czego są te płaty mózgu, które są odpowiedzialne za kreatywność? Nieczynne? Zamknięte z powodu remontu? To ponad moje siły witalne.
Policzyłam do stu, wyrównałam oddech i kliknęłam na avatar. Niestety, okazuje się, że może być gorzej. Jest gorzej. Odpycha mnie w zasadzie wszystko: począwszy od nieśmiertelnej Arewny, dla odmiany udającej Bellatrix (?!), poprzez czcionkę Monotype Corsiva w nagłówkach, aż do dziury w patternie. Tak, dziury.
Teraz to naprawdę mi słabo.

2. Pomysł [0/10]
Nie ma to jak powielanie schematów, nieprawdaż?
Witam serdecznie córkę Bellatriks Lestrange – biedną, opuszczoną i samotną dziewczynkę numer cztery tysiące pięćset sześćdziesiąt dwa. Zachwycające.
Tekst jest ogólnie najnudniejszym, jaki kiedykolwiek przeczytałam. A czytałam sporo, uwierz mi. Przebiłaś nawet Syzyfowe prace, na które od tej pory będę spoglądać z nabożnym szacunkiem. Przyrzekam.
W pierwszym rozdziale w nadzwyczaj monotonny sposób opowiadasz o „dworze Blacków”. Pozwolę sobie zacytować: Daleko od centrum, na obrzeżach miasta znajdował się dwór. Mieszkańcy nigdy go nie widzieli. Krążyły legendy, iż to miejsce jest nawiedzane przez duchy dawnych mieszkańców tego domu. (…) Od tamtej pory nikt już więcej nie próbował dostać się tam. Kolejna rzecz, która skupia twoją uwagę przez więcej niż przysłowiowe trzy zdania, to tradycje rodu. Tłumiąc kolejne potężne ziewnięcie, brnęłam dalej. Starałam się być niezrażona chwilowym towarzystwem „magicznych duszków”, opisem wężowego klimatu na dworze Blacków i wreszcie…Tak, aż zaparło mi dech w piersiach, gdy czytałam barwny opis porodu panny Bellatriks. Myślę, że bardziej pasjonujące byłoby oglądanie wyścigu ślimaków.
Z tęsknotą spoglądam na magiczny krzyżyk.

3. Wygląd [9/18]

*Grafika [4/11]
Wykonana przez niejaką Gabrielle. Jej dodatki kojarzą mi się z nadmiarem, brakiem harmonii i dokładnie takim typem html’a, jaki widnieje na Twoim blogu. W sumie nie byłoby najgorzej, gdyby pozbyć się wypalonej dziury, ewentualnie COŚ z nią zrobić, cokolwiek, co nadałoby jej bardziej znośny wygląd. Polecam również pozbyć się gwiazdek, różdżki i najzwyczajniej źle wtopionego Mrocznego Znaku. Wiem, że te uwagi nie tyczą się bezpośrednio ciebie, skoro zdecydowałaś się na wykorzystanie gotowego szablonu, ale jednak to ty jesteś odpowiedzialna za umieszczenie tego „dzieUa” na blogu.
Najprościej byłoby całkowicie zmienić szatę graficzną. Osobiście polecam przejrzenie naszych odnośników.

*Dodatki [2/3]
Jest Księga, licznik, avatar, dział „O mnie”, coś w rodzaju zapowiedzi następnej notki, ulubieni w postaci avatarów *a jakże, nie ma to jak migające, latające i merdające ogonem coś*.

*Avatar [2/2]
Gdybym nie wiedziała, że prowadzi do bloga o adresie avada--kedavra, zapewne kliknęłabym na niego z umiarkowaną ochotą.

*Estetyka [1/2]
Jak dla mnie to nie ma tu żadnej estetyki, ale musze docenić jako tako uporządkowane menu
i bezpośrednie odnośniki do rozdziałów.

4. Treść [8,5/58]

*Narracja [0,5/3]
Trzy punkty, trzy słowa: beznadziejna, kulawa i (co najważniejsze!) w wielu miejscach zwyczajnie niepoprawna. Przykład?
Peron za oknem ruszył do tyłu powoli zamieniając się w kolorowe smugi. Pociąg przyspieszał. Już nie ma wyjscia, nie ma odwrotu. Jedzie do Hogwartu.

W tej chwili pomijam literówkę.

*Akcja [1/20]
Kilka linijek wcześniej wspominałam, że jest nudna jak falki z olejem, jednak dopiero teraz uświadomiłam sobie, że w twoim opowiadaniu nie ma czegoś takiego jak akcja. W ciągu TRZECH części opowiadania, nie wydarzyło się nic, dosłownie NIC ważnego. Wciąż piszesz o tym samym, używając masy niepotrzebnych powtórzeń i zaburzając co najmniej połowę znanych (do tej pory łudziłam się, że powszechnie) zasad gramatyki. Ale niech tam, streszczę te liche rozdziały.
Gdy już nasza kochaniutka Bellatriks Lestrange, z miną słodkiego aniołka obwieściła swojemu mężusiowi, Rudolfowi, płeć dziecka, ten, nie posiadając się z radości, od razu pobiegł do swojej szwagierki, Narcyzy. Ich dwuzdaniowy dialog był tak porywający, że moja głowa bezwładnie opadła na klawiaturę.
Taaak. O czym to ja…?
Pierwszy akapit kolejnego rozdziału stanowi przypomnienie rozważań z części pierwszej (to tak na wszelki wypadek, gdyby nie wszyscy dokładnie przyswoili te arcyważne informacje). Następnie decydujesz się na przedstawienie dalszych losów Elizabeth. Po ujęciu przez Ministerstwo Lestrenge’ów, dziewczynką zaopiekowali się jej dziadkowie. Jednak Cygnus wkrótce zmarł i Druella została zmuszona do samodzielnego wychowywania wnuczki. Dalej Elizabeth dostaje list z Hogwartu (och, jakież to nowatorskie!) i targana sprzecznymi uczuciami, oczekuje na dzień pierwszego września.
Rozdział drugi, a zarazem ostatni, jaki nam zaserwowałaś, traktuje o pobycie Lizzy i jej babci na stacji Kings Cross. W zasadzie to nie dzieje się nic więcej. Sporą część tego rozdziału stanowi opis wewnętrznych przeżyć bohaterki – kolejnej dziewczynce, która „kiedy była mała, to bała się ciemności, ale jak już była duża to stała się odważna i taka, że ho, ho”.
Akcji byłoby na tyle.

*Bohater pierwszoplanowy [1/10]
Było to bardzo ciężkie do stwierdzenia, ale metodą dedukcji, udało mi się stwierdzić, że jest nią najprawdopodobniej Elizabeth Lestrange. Córka TYCH Lestrenge’ów. To wiem o niej przede wszystkim. Nieco lękliwa jedenastoletnia dziewczynka. Dziękuję, nie polecam się na przyszłość.

*Bohaterowie drugoplanowi [0/5]
Nie wiem o nich NIC. Naprawdę nic. Będę miła i wymienię ich z imienia: Druella Black i… O, to już koniec? Nie, nie zaliczę występujących epizodycznie rodziców Elizabeth, basta.
Co tu się więcej rozpisywać? Lećmy dalej.

*Kanoniczność [5/10]
Sam pomysł z założenia jest niekanoniczny. Bellatriks Lestrange nie miała dziecka. Z NIKIM. Ani ze swoim mężem, ani, o zgrozo!, z Czarnym Panem.
Kolejna rzecz. Lestrenge’owie nie zostali ujęci PRZED upadkiem Voldemorta, tylko PO tym wydarzeniu. Jasne? Mam także wątpliwości co do lokalizacjo dworu Blacków, mimo wszystko dostępnego dla mugoli.
Chyba i tak jestem zbyt łaskawa.

*Mary Sue [0/5]
Twoja bohaterka, tyle na ile w ogóle jest wykreowana, odpowiada rysopisowi z listów gończych. Biedna, ach, tak biedna!, smutna i nieszczęśliwa, niemalże sierota.
Brak jej tylko supermocy.

*Świat przedstawiony [1/5]
No, powiedzmy, że dbasz o to, by czytelnik miał jako takie pojęcie, o miejscu, w którym dzieje się akcja. Osobiście uważam, ze opisów jest i tak za mało. Więcej, więcej, więcej!

5. Dział o Autorze [1/5]
Ograniczyłaś się do niezbędnego minimum: króciusieńki opis, odnośnik do innego, prowadzonego przez ciebie bloga i numer gadu-gadu. Myślę, że każdy lubi dowiedziec się czegoś więcej. W działach „O mnie” zazwyczaj brakuje mi jakiejś oryginalności, powiewu świeżości. Pewnie dlatego, że widuję najczęściej tak słabo zagospodarowane jak ten na twoim blogu.

6. Błędy [0/25]
Uhm… Kochanie, to jest zero. Zero absolutne.
Około dziewięćdziesiąt dziewięć procent twojego opowiadania zbudowane jest z niestylistycznych zdań, charakteryzujących się przerzucaniem zaimka wskazującego na koniec zdania. Cóż to za wymyślna nowomowa?
Znakomitą część z błędów pozwolę sobie przytoczyć. Albo i nie. To bez sensu. W końcu i tak ich nie poprawisz, prawda? Postaram ci się jednak dać wskazówki, abyś w najbliższej przyszłości mogła ich uniknąć.
* Robisz masę literówek! Pisz w Wordzie, to powinno pomóc uniknąć takich sytuacji, a co najważniejsze, czytaj tekst przed publikacją.
* Wpychasz przecinki nie tam gdzie trzeba. Albo nadmiar, albo niedobór. Pomoże Beta oraz czytanie tekstu przed publikacją.
* Uważaj na szyk zdania.
* Pamiętaj o spacji po znakach interpunkcyjnych. Niewyobrażalne jest dla mnie, jak można postawić kropkę i nie przycisnąć spacji! Przecież kciuk sam wędruje na ten długi, czysty paseczek.
* Interpunkcja dialogów leży i kwiczy.
* Literówki i ortografia raz jeszcze.

7. Język [3/10]

*Poprawność językowa [1/5]
Najpoprawniej to ty nie piszesz (patrz cztery linijki wyżej). Styl do mnie nie trafia. Ogólnie jest nieprzystępnie, nieprzyjaźnie i zwyczajnie jestem na nie.

*Wulgaryzmy [2/2]
Och, dziś twój szczęśliwy dzień! Nic nie było, niestety.

*Humor [0/3]
Nikt go nie widział, nikt o nim nie słyszał. Może udał się do dworu Blacków i uciekł obłąkany w sina dal? Frapujące.

8. Drugie wrażenie [1/5]
W tym wypadku pierwsze było nadzwyczaj trafne.
Bliższe kontakty z tekstem grożą dysortografią (a nawet dysgrafią), ślepotą (kurzą) i zniechęceniem do tworów o Bellatriks Lestrange i jej potomności na kolejne stulecia.

Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że wszystkie gnioty świata zgłaszają się właśnie do mnie. A więc dobrze. Podnoszę rękawicę i jatka dopiero się zacznie.

Dobrze. Wróćmy na ziemię.
Po zsumowaniu punktów, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, okazuje się, że zdobyłaś ich aż 23,5 i trafiasz… [ Bam bam bam! ] Do Koszmarnych DzieU! Czy to nie cudowne?
Myślę, że to kwestia mojej zardzewiałej obudowy (wszystko przez te wakacyjne urlopy!;)), a nie poziomu twojego opowiadania.
Dziękuję i kłaniam się jak zawsze nisko.

Oceniła: Markiza

komentarze [3]

Skazaniec numer: Komunikat.
Ostateczny wyrok zapadł sobota, 13 września 2008 o 21:16:37

Witam serdecznie po dwumiesięcznej przerwie!
Mam nadzieję, że wszyscy wypoczęli, są uśmiechnięci i gotowi do działania (na terenie szkoły, oczywiście;))
Żeby było po kolei, należałoby zacząć od jesiennych porządków. A więc i takie będą. Z kolejki oficjalnie wyrzucam:
* odrodzenie-węża – aktualnie widnieje sam domyślny szablon myloga.
* without-conclusion – na (moje!) szczęście usunięty.
* kathrin-dundrow – blog nieczynny od maja, ale jeśli tylko autorka powróci i da nam znać, że żyje, chętnie przywrócimy kolejkę.
To by było na tyle. Zachęcamy do zgłaszania się, obiecujemy poprawę w częstotliwości dodawania ocen i… w ogóle wszystko będzie lepiej. To tak a propos postanowień noworocznych.
Uważamy, że nasza ekipa nie osiągnęła jeszcze optymalnego składu, więc pod adresem oceniamy_fanfiction@onet.eu wciąż czekamy na chętnych. Prosimy do oceny dowolnego bloga z kolejki dołączyć krótkie CV, avatar 100x100 (najmilej widziany w tonacji szarości). Na jakiekolwiek pytania odpowiadamy zarówno drogą mailową, jak i w komentarzach.
Dziękuję i kłaniam się nisko,
Markiza

komentarze [0]

Skazaniec numer: Komunikat.
Ostateczny wyrok zapadł wtorek, 22 lipica 2008 o 21:24:23

Pojawiła się nowa ocena, jednak nie chcąc robić zamieszania postanowiłam umieścić ją pod dawną oceną wiernej-na-wieki (nr 16), jako że ta została unieważniona. Teraz już wszytsko będzie dodawane po kolei.
Devil
komentarze [5]

Skazaniec numer: [19.]
Ostateczny wyrok zapadł środa, 18 czerwca 2008 o 18:21:08

Pani, która zgłosiła się do oceny jakieś trzy miesiące temu wreszcie doczekała się rezultatu. Przypominamy o wciąż trwającym naborze! Nie ma co przejmować się niepowodzeniami.

Oceniam: turn-the-page

devil 1. Pierwsze wrażenie [5/5]
Wiesz, dlaczego właśnie ja postanowiłam ocenić te opowiadanie? Zachęciło mnie zgłoszenie. Tortury? Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z czymś takim, a jestem przekonana, że będzie ciekawie. Nazwa o wiele bardziej oryginalna, niż te składające się z imienia i nazwiska głównego bohatera. Tak więc klikam na – nie bójmy się tych magicznych słów – żałosny i beznadziejny (dziwny?) avatar, by w końcu łaskawie załadował mi się szablon. Niemiłosiernie długo to trwało, ale gdybyś zapisała go w mniej wymagającym formacie zapewne straciłby na jakości. Gdy dotarłam do napisu „gotowe” oniemiałam z zachwytu. Nie sądziłam, że możliwe jest wykonanie takiego cuda. Cytaty na stronie głównej są świetnym pomysłem, a więc znów powiało oryginalnością. Ogólnie wszystko jest tu takie… inne? Oczywiście. Co wcale nie wróży źle. Raczej odwrotnie. I od razu chcę dodać, że wcale się nie boję, wręcz przeciwnie – jestem gotowa pochłonąć twoje opowiadanie od zaraz. Treści gorszące, rasistowskie bądź wulgarne? To co, już możemy lecieć dalej? Do tej pory żaden blog mnie tak nie zainteresował. Jestem gotowa przetrwać nawet wieczne przerwy techniczne.

2. Pomysł [9/10]
Zastanawiam się czy jest tu mowa o jakimś konkretnym pomyśle. Chociaż doszłam do wniosku, że styl w którym piszesz wymaga jeszcze większego wkładu wyobraźni. Swojemu opowiadaniu nie wyznaczyłaś jakiegoś konkretnego celu, bodajże w dziale o Autorze napisałaś, że tego wręcz nie lubisz. Wolisz skupiać się na jakiś pobocznych wątkach, które nie ciągną się w nieskończoność. Przyznajesz zresztą, że wszystko ma swój koniec, a twój twór nie będzie miał kilkudziesięciu rozdziałów. Zaplanowałaś, zakończysz bez żadnych sentymentów. Turn The Page prowadzisz częściami, a każda dotyczy czegoś innego. Wydaje mi się, że tak jest o wiele wygodniej, a czytelnikowi łatwiej jest odebrać to, co chcesz przekazać. Ogólnie pomysłów masz bardzo wiele, choćby takie drobne: cytaty na stronie głównej, czy te na początkach notek. Głównie skupiasz się na życiu śmierciożercy Daniela Smitha. Możemy też poczytać o Lily i Jamesie, Severusie, nawet Regulus się pojawił. To tylko nieliczne zagadnienia twojego opowiadania. Wszystko składa się jednak w solidną całość i dzieje się zgodnie w czasie, więc kanon nie jest niewybaczalnie naruszony. Przyjemnie jest też podczas czytania wiązać ze sobą niektóre fakty i czuć satysfakcję z rozwiązania jakiegoś problemu, który zostanie wyjaśniony później, co oczywiście umożliwiasz.

3. Wygląd [15,5/18]

*Grafika [11/11]
Już wspominałam, że szablon powalił mnie na kolana. Kolorystyka ryzykowna, lecz dobrana idealnie. W sumie grafika nie przedstawia niczego konkretnego, ale i ty w swoim opowiadaniu nie masz konkretnego celu, konkretnej fabuły. Z boku widnieje mężczyzna bez twarzy, nie można dostrzec go wyraźnie. Napis w stylu opowiadania, zamieściłaś też adres do strony. Na samym środku majaczy mroczny znak. W sumie nie potrafię powiedzieć, co dokładnie tak zachwyciło mnie w tym szablonie. Może chodzi o jego odmienność? Moim zdaniem duży wpływ na całokształt mają też właśnie żywe kolory i brak rozmazanych pikseli. A do treści bloga pasuje w sam raz. Szczególnie ta grafika, na której otwierają się dawniejsze notki. Ano tak, bo zapomniałam wspomnieć, że masz aż dwie wersje szablonu. Jeżeli chodzi o HTML to jest cudny. Zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko jest dobrać właściwe kolory i takie tam, ale jest naprawdę szczegółowo dopracowany. Oczywiście całość wykonałaś sama. Tylko kod do grafiki z pergaminem zrobił ktoś inny. Wybaczam. Nie zmieniaj jednak niczego, bo po co ryzykować skoro już nie może być lepiej?

*Dodatki [2/3]
Jest standard. Za dodatki uznam też cytaty na stronie głównej. Bez nich to nie byłoby to samo. Jedyne, czego mi brakuje, to jakaś muzyka. Taka, która by pasowała. Poza tym oszczędziłaś mi oglądania sond, sznura linków czy klubów i wolę nie wiedzieć czego jeszcze.

*Avatar [0,5/2]
Jest taki bezpostaciowy. Skoro wszystko ma być dopięte na ostatni guzik, to radzę zmienić avatar. Ten po prostu jest, byle zastąpić czymś „motylka”, a sądzę, że powinien być wizytówką bloga. Zwłaszcza wtedy, gdy ten blog jest tak dobry.

*Estetyka [3/3]
Zachowana. Wszystko rozmieszczone jak najbardziej logiczne. Pergamin, na którym otwierają się poprzednie notki daje wrażenie jakby rzeczywiście przewracało się strony. Do niczego doczepić się nie mogę. Pod tym względem nawet cię pochwalę, bo jakoś nie mam ochoty na błądzenie w labiryncie Minotaura.

4. Treść [56/58]

*Narracja [3/3]
Niemal bezbłędna. No dobra, całkowicie bezbłędna – nie zauważyłam żadnego potknięcia. Zdarza się, że skaczesz trochę z czasów, ale wydaje mi się, że to celowe. Podobają mi się wtrącenia od ciebie samej i w ogóle takie teksty ni stąd ni zowąd, jakie potrafisz wstawiać między wierszami.

*Akcja [20/20]
Nakręcamy? Jak tak to ja teraz pozwolę sobie się rozkręcić. Zaczynamy od stacji King’s Cross i momentu, w którym starszy brat Daniela, James jedzie pierwszy raz do Hogwartu. Dan zachowuje się bardzo niegrzecznie. Dostaje szału, że on nie może jechać razem z nim. Bije i kopie matkę, cóż za dziecko! James szybko napisał list. Okazało się, ze Tiara umieściła go w Hufflepuffie. Dalej, kiedy już ów chłopiec miał lat 17, jego młodszy brat wreszcie dorósł do swojej pierwszej podróży pociągiem Hogwart’s Express. Nie potrzebuje żegnać się z rodzicami. Wreszcie zajmuje miejsce w wolnym przedziale, do którego po krótkim czasie wchodzi grupka młodzieży. Wszyscy okazują się być Ślizgonami. Daniel robi się strasznym cwaniakiem. Nie chcąc wyjść na mięczaka, zapewnia nowopoznanych o tym, że sam chce trafić do Slytherinu. Zresztą takie są też jego myśli – pragnął zostać kimś ważnym. Wkrótce jego marzenie się spełnia. Dalej, kiedy jest już starszy, razem z Marcusem odrabiają zadania z eliksirów. Przydałby się im Snape, tyle że ten właśnie szlajał się z tą szlamą Evans. Pod koniec ostatniej części prologu Ślizgoni ćwiczą zaklęcia niewybaczalne. Daniel potrafi rzucić już dwa, niestety to najważniejsze wciąż mu nie wychodzi… Trach! Mamy przedstawione życie Smitha po skończeniu szkoły. Jego początki z Voldemortem, urywek o Lily i Jamesie. Nagle przenosimy się na zebranie śmierciożerców. Avery i Dan napadają na niewinną rodzinę. Nasz główny bohater zadaje ból swojej ofiarze w niewyobrażalny sposób. Chyba wiem, co miałaś na myśli mówiąc „tortury”. Do domu przychodzi córka zamordowanych. O dziwo, nikt jej nie zabija. Przecież najpierw Daniel musi się dowiedzieć, czy czasem się do czegoś nie przyda. Nagle mamy krótki fragment o Regulusie i horkruksie. Mógłby być nieco dłuższy, ale dobrze, że był w ogóle. Trach! Jesteśmy na miejscu, gdzie rozmawia Albus Dumbledore z Sybillą Trelawney. Wtedy ona wypowiada słowa przepowiedni dotyczącej Harry’ego. Katharine, córka zamordowanych, znów wyznaje Danielowi, że woli umrzeć niż wałęsać się z nim nie wiadomo gdzie. Wreszcie jej życzenie się spełnia, a sam Daniel zostaje ukarany przez Voldemorta. Pierwsza cześć części pierwszej (borze, jak to brzmi?!) jest nieco luźniejsza. Takie tam wspomnienia. Dalej wspaniałe opisane zebranie śmierciożerców z udziałem Voldemorta. W ostatniej notce, którą przypadło mi ocenić, Smith wraz z kolegą po fachu przenoszą się na miejsce, gdzie grasuje Greyback w postaci wilkołaka. Można by odczuć jak bardzo Daniel żałuje, że sam nie może tak rozerwać ofiary na strzępy. Trach! Dzieci jadą pociągiem do Hogwartu, przynajmniej tam będą bezpieczne. Usnęłaś, kiedy streszczałam ci wszystko to, co przecież sama napisałaś?

*Bohater pierwszoplanowy [10/10]
Daniel Smith. Dawno nie miałam do czynienia z kimś tak okrutnym, podłym, i bezwzględnym. To tylko niektóre jego cechy. Wymieniać dalej? Wstrętny, zepsuty, nierozgarnięty… *Przewijamy o jakieś dwadzieścia minut* Jaki by nie był, doskonale go zarysowałaś. Stworzyłaś i tchnęłaś w niego życie. Nie jest kolejną, papierową postacią tworzoną na siłę. Ma osobowość i trudno jest pogodzić się z faktem, że rzeczywiście żyje tylko w naszej wyobraźni. To paskudny śmierciożerca, który morderstwa traktuje jako rodzaj sztuki. Nienawidzi mugoli, jednak jest uzależniony od ich używek. Nie obawiałaś się, czy to brzmi taktownie czy też nie – może między innymi Daniel wyszedł taki realny – opisałaś nawet jego samcze potrzeby. Dosłownie wszystko. Ślepa miłość do Voldemorta też wyszła znakomicie. Dlatego wydaje się taki… ech… wstrętny typek z niego i już. Wiem, że się powtórzę, ale to jedna z najlepiej zarysowanych postaci, z jakimi miałam do czynienia. Nie mogłabym dać ci ani punktu mniej.

*Bohaterowie drugoplanowi [5/5]
Jest ich dużo. Inni śmierciożercy, Katharine, gdzieś Regulus, Snape, Lily z Jamesem, nawet mały Harry w wózku. Poza tym masz widoczną słabość do tworzenia postaci epizodycznych. To urozmaica tekst. W sumie można by się w tym wszystkim pogubić, jednak każdy z twoich bohaterów ma własną duszę. Tu stwierdzenie, że nie ma dwóch jednakowych osób jest jak najbardziej na miejscu. Ja natomiast jestem zaspokojona.

*Kanoniczność [8/10]
I co ja mam zrobić? Starałaś się, wypisałaś wszystko dokładnie, ale nie zniosę odmładzania lub postarzania potterowskich bohaterów! Radzę współpracować z leksykonem HP, bo tam są podane informacje od samej Rowling, która przecież musiała ustalić dokładne daty narodzin każdego z osobna. Może nie wszystkie są znane, ale dzięki tej stronie można do wszystkiego dojść nie łamiąc kanonu. Wiem, że od zawsze z tymi datami jest największy problem, jednak ja zostaje przy swoim. Nie ufam żadnym podrzędnym źródłom. Ty przyznałaś, że współpracowałaś z leksykonem i wszystkie daty miałaś rzeczywiście zgodne z prawdą na samym początku, jednak zmieniłaś niemal wszystko. Wystarczyło jedynie podnieść rok urodzenia Huncwotów i spółki do 1960, bo ten rok, jak i 1959 był przypuszczalny. Reszta wtedy by się zgadzała. Regulus młodszy rok od Syriusza, a Bella trzy lata starsza od Lucjusza. I nie ma problemu. Trochę to faktycznie pomieszane.

*Mary Sue [5/5]
Gdzie? Chyba nie muszę uzasadniać, dlaczego Daniel nie jest śliczną, utalentowaną, różową laleczką?

*Świat przedstawiony [5/5]
Masa opisów świetnie połączonych z dialogami. Naprawdę można wyobrazić sobie dokładnie wszystko, nawet jeśli te obrazy są okrutne, na przykład związane z torturami. W opowiadaniu używasz wszystkiego z umiarem. Nie zdarzyło się tak, że było za dużo opisów czy dialogów. Jak już wspomniałam doskonale łączysz ze sobą te dwie rzeczy. Czytelnik zawsze jest w pełni zorientowany. Gdzie, co i jak.

5. Dział o Autorze [5/5]
Rozbudowany. Nie ogranicza się do kilku zdań. Mamy co nieco o opowiadaniu i Autorce. Zgadzam się w sprawie bohaterów. Znalazłam też kilka słów o blogu. Na końcu zamieściłaś trochę ważnych dat i wydarzeń odnoście kanonu. Myślę, że to dobre rozwiązanie, zwłaszcza, że nie każdy jest obeznany w te klocki.

6. Błędy [19/25]

*Ortograficzne [4,5/5]
*„(…) udać się do „Gospody pod świńskim łbem”.” – trochę tu namieszałaś. „(…) udać się do gospody „Pod Świńskim Łbem”. (Część Pierwsza IV)

*Interpunkcyjne [4,5/5]
*„(…) rozejrzał się pewnie wokoło,wkładając dłonie (…)” – brak spacji po przecinku. (Hogwart’s Express I)

*Literówki [3/5]
* godziny – godzin
* zgoniła – zganiła
*nad – na
*ki – ci
*się – cię
*Ministerstwa – Ministerstwie

*Gramatyczne [5/5]
Brak.

*Rzeczowe [2/5]
*„Rozejrzała się po przedziale, jednym okiem zerkając na chłopca, który siedział przy oknie i wpatrywał się w nią zielonymi oczami.” – powtórzenie. (Prolog II)
*„Nie wiem, skąd w twojej głowie rodzą się takie pomysły, ale chyba lepiej będzie, jeżeli nie będziesz ich wypowiadał na głos.” – powtórzenie. (Prolog II)
*„(…) kiedy to zmarznięta młodzież zacierała ręce i, jak najszybciej, chowała się w jednej z wielu gospód. Herbaty, kawy grzały ich ręce (…)” – kolejne powtórzenie. (Część Pierwsza IV)
*„Czarne jak smoła zasłony nie pozwalały nikomu zajrzeć do środka posiadłości, jakby w obawie przed tym, co mogłoby się stać, gdyby ktoś niepowołany zobaczył, co się dzieje w środku.” – powtórzenie. (Część Pierwsza I)
*„(…) stała tam bowiem tylko pusta (no, niech będzie; prawie pusta) lodówka, wysoki blat, kuchenka i mała szafka, w której Monroe trzymał dwie pary kubków, talerzy i sztućców. Nikt oczywiście nie mógł pominąć ogromnego barku, który stał w miejscu dawnej ściany.” – powtórzenie i błąd w składni. (Hogwart’s Express I)

7. Język [5,5/10]

*Poprawność językowa [5/5]
Zastrzeżeń jakichkolwiek brak. Bogaty zasób słów, nie ma dużo kolokwializmów, czyli wszystko w normie. Mnie to całkowicie wystarczy, bo czego mam się doszukiwać?

*Wulgaryzmy [0/2]
Dałabym dwa, jednak nie mogę tego zrobić, bo zaczną się pretensje. Tylko błagam, byś nigdy nie zaprzestała ich używać;) To dopiero nadaje charakter postaciom i całemu opowiadaniu.

*Humor [0,5/3]
Może Turn The Page nie jest bajką na dobranoc, czy inną kreskówką, jednak wszędzie przydałaby się odrobina humoru. Może rozśmieszyło mnie kilka zdań, takich, które może nawet nie miały być śmieszne.

8. Drugie wrażenie [5/5]
Równie dobre jak pierwsze i podtrzymuję to, co powiedziałam wcześniej. Nie żałuję żadnego słowa pochwały i cieszę się, bo wiem już, że będzie wysoko. Twój blog rzeczywiście na to zasługuje, bo ja nie rozdaję punktów jak na loterii. Turn The Page ma coś w sobie. Niech Daniel klnie, niech będzie trochę inaczej niż na wszystkich blogach. Miło było zapoznać się z treścią twojego i każdemu również polecam to zrobić.

Mój umysł pracuje na najwyższych obrotach. Teraz każde pół punktu jest ważne. Przeliczyłam kilka razy i sądzę, że się nie pomyliłam. Zdobyła panna całe 120 punktów, co gwarantuje ci pewną posadę Mistrza Fanfiction. Mam nadzieję, że się cieszysz. Ja również. I wiesz, co? Strach ma wielkie oczy, nieprawdaż?

Oceniła: Devil

komentarze [21]

Skazaniec numer: [18.]
Ostateczny wyrok zapadł środa, 18 czerwca 2008 o 16:49:45

Przed państwem kolejna ocena panny Ariany, a tak w ogóle to wznosimy toast. Mamy pierwszego Terminatora.

Oceniam: uratowac-hogwart

ariana 1.Pierwsze wrażenie [2,5/5]
Przeczytałam już całe opowiadanie i wciąż zastanawiam się, skąd tytuł. Na razie nikt nie ratuje Hogwartu, nie dzieje się nic podobnego. Za to sam nagłówek pasuje świetnie. „Nie ograniczaj nikomu wolności, bo na starość ciebie ograniczą” jest wprost idealnie dobrany do treści. Przed przeczytaniem rozdziałów spodziewałam się zupełnie innej treści, myślałam o bohaterach ratujących Hogwart przed ciemnymi siłami itepe. Powiem szczerze, iż jestem w miarę zadowolona, mimo że pomysł na opowiadanie nie jest najlepszy.

2.Pomysł [3/10]
Nie jest tragiczny, ale dobry to za dużo powiedziane. Coś mi zgrzyta, coś mi nie pasuje. Wnuczka Pottera, przepraszam, wnuczki Pottera żyją sobie dostatnio z rodzicami, wszystko jest wspaniale, dopóki kochana Arletta nie dowiaduje się o jakże cudownym mariażu z Arthurem Riddlem, który odbędzie się za kilkanaście (?) lat. Miłosna opowiastka jakich wiele, niczym szczególnym mnie nie zaskoczyła, borze zielony, na co ja liczyłam? Arletta ciągle jest zajęta dręczeniem Arthura, rzecz jasna z wzajemnością. No i Albus Potter, syn słynnego Chłopca-Który-Przeżył bije swoje dziecko? Brutalne zagranie, moja droga, w ogóle nie pasujące do tej rodziny. Chyba za bardzo poniosła cię wyobraźnia, problem w tym, że nie w tę stroną, co trzeba.

3.Wygląd [6/18]

*Grafika [2/10]
Szarawo, niebieskawo. Na szablonie widzimy zakochaną parę, konkretnie kobietę w objęciach mężczyzny, co niezbyt pasuje do opowiadania. Obok widnieje jakże wspaniały cytat o miłości, który nie zrobił na mnie większego wrażenia. Przy takiej tematyce nie obejdzie się, rzecz jasna, bez serduszek. Szczerze? To subiektywna opinia, ale jestem całkowicie na nie.

*Dodatki [2/3]
Mamy standardy, mianowicie licznik, avatar, dodaj do ulubionych, o mnie, archiwum, ulubione, linki, kluby oraz informacja o szablonie. Szkoda, że nie ma klimatycznej muzyki, lubię słuchać czegoś czytając. Na twoje szczęście (i moich nerwów również) nie ma żadnych kalendarzy, zegarków ani serduszek latających za myszką.

*Avatar [1/2]
Zaglądam do księgi – nie, nie zaglądam, avatar widzę na szablonie. No tak, czegóż ja się spodziewałam? Avatar przedstawia nic innego jak – serduszko. Ręce opadają.

*Estetyka [1/2]
Nie jest tak źle, ale pochwalić nie mogę. Powiedz mi, po kiego grzyba masz ulubione w postaci avatarów, które ni w ząb nie pasują do szablonu? Wyśrodkowanie w tekście też mi się nie podoba. Z resztą jest wszystko w porządku.

4.Treść [12/58]

*Narracja [1/3]
Mogę napisać tylko jedno słowo, mogę, mogę? Świetnie, a więc: kiepska.

*Akcja [4/20]
Wszystko zaczyna się od ślubu Albusa Pottera i Yvone Nott, z którego to związku rodzą się dwujajowe bliźniaczki Arletta i Ariadna. W następnym rozdziale dziewczynki mają już po pięć lat, gdy odwiedza ich dziadek, słynny Harry Potter. Albus dostaje bzika na punkcie czystej krwi i oznajmia, że ma świetny pomysł, którym okazuje się być wydanie Arletty za Arthura Riddle’a. Dziadek protestuje, ale w efekcie nie robi nic, żeby temu zapobiec (tak, wiem, że to dopiero cztery notki). Zostawia wnuczkę na pastwę ojca i przyszłego męża. Przy pierwszym spotkaniu Arletta i Arthur nie polubili się. Co więcej, dziewczynka dostaje napadu szału, po czym wyprowadzony z równowagi ojciec bije ją. Aj, nieładnie, panie Potter. Córka postanawia nie odzywać się więcej do ojca i trwa dzielnie w tej obietnicy. Przy kolejnym spotkaniu z Arthurem siedmioletnia już Arletta grozi mu, że go zabije (uhaha). Dalej wszystko kręci się wokół mariażu oraz „wojny” pomiędzy przyszłą parą młodą. Akcja raz jest szybka, raz wolna, co w twoim przypadku nie idzie na korzyść. Nic nie przykuło mnie do fotela, żadnych emocji. Może warto by było wprowadzić nutkę tajemniczości?

*Bohater pierwszoplanowy [2/10]
Mam rozumieć, że bohaterką pierwszoplanową jest tylko i wyłącznie Arletta? Czyżbyś zapomniała, że ona ma siostrę? Co z Ariadną, dlaczego tak rzadko o niej wspominasz? Za bardzo skupiłaś się na Arlettcie, a druga bliźniaczka poszła w zapomnienie, czy jak? Rozumiem, że może chciałaś, aby tylko jedna z nich była tak naprawdę główną bohaterką, ale ta druga powinna pojawiać się dość często, a nie, tak jak u ciebie, być postacią epizodyczną. Wracając do bohaterów, Arletta jest nerwowa i niezrównoważona, co potwierdza fragment: Arletta rzuciła w niego ulubioną wazą matki, po czym zaczęła tupać nogami i drzeć się w niebo głosy. Potem wzięła nóż do lodu, który leżał na tacce koło kanapy i wbiła go w oparcie kanapy. Później skoczyła na matkę i zaczęła jej drzeć sukienkę i rzucać czym popadnie. Kiedy Ivone wybiegła z krzykiem z pokoju Albus wziął małą na kolana, ale ona wściekła się jeszcze bardziej. Zaczęła go kopać, bić małymi piąstkami i krzyczeć.. Poza tym, dlaczego nie wiemy nic o jej wyglądzie? Chyba że to ze mną jest coś nie tak. Cóż, jak na cztery rozdziały, postać ta nie jest tak tragicznie zarysowana, jak się spodziewałam.

*Bohaterowie drugoplanowi [1/5]
Nudni jak flaki z olejem, bezbarwni, nijacy. Mało piszesz o Ariadnie - pierwszy błąd. Nie skupiasz się nad cechami innych bohaterów - drugi błąd. Nie zrozum mnie źle, ja nie mówię, że bohaterowie poboczni w ogóle nie są zarysowani. Trochę są, ale jak na razie bardzo kiepsko z nimi. Mamy rodziców Arletty i Ariadny, mianowicie Albusa, uparcie twierdzącego, że liczy się tylko czysta krew i zamierza wydać Arlettę za Arthura, oraz Yvone, o której nie wiemy dużo. Jest, rzecz jasna, sam Arthur, równie niemiły co Arletta, a także jego rodzice. No i mamy oczywiście nieposkromionego dziadka Harry’ego, który sprzeciwia się teorii syna na temat czystości krwi i uważa, że miłość to coś pięknego. Błagam, nadaj im cech pozytywnych i negatywnych, zarysuj ich charaktery, niech nie będą jedynie pustymi lalkami. Może to dziwnie zabrzmi, ale pozwól im żyć własnym życiem.

*Kanoniczność [2/10]
Coś tu jest nie tak. Co w twoim opowiadaniu robi nazwisko Riddle? To są czasu wnuków Harry’ego, który to łaskawie zamordował ostatniego Riddle’a, mianowicie Voldemorta. Nie przypominam sobie, aby ów osobnik pozostawił jakichś potomków na ziemi. Druga sprawa dotyczy Albusa. Powiedz mi, skąd pomysł, żeby syn słynnego Harry’ego Pottera miał pociąg do czystej krwi, podczas gdy jego ojciec nie miał nic przeciwko szlamom? Okej, rozumiem, że nie wszystkie dzieci wdają się w rodziców, ale, na Merlina, to przecież Potterowie! Nie podoba mi się to.

*Mary Sue [2/5]
Z Arlettą jest źle. Piszesz, że rodzice spełniali wszystkie jej zachcianki bez mrugnięcia oka. To taka złowieszcza, nieopanowana panienka, której wszyscy usługują. Zaś Ariadna jest grzeczna, ułożona, och i ach. Obydwie to wcielone Maryśki, a jeśli chodzi o innych bohaterów, to cechy, a raczej ich brak, nie mogą wskazać na obecność lub brak Mary Sue, więc pod tym względem cię uratowały.

*Świat przedstawiony [0/5]
Opisy to chyba twoja pięta achillesowa, czyż nie? Przepraszam bardzo, gdzie się podziały opisy miejsc? Może i były o tym jakieś wzmianki, ale żadnego dokładnego, pięknego opisu nie zaobserwowałam. Za bardzo skupiasz się na myślach, przeżyciach bohaterów, co jest jak najbardziej w porządku, jednak nie przesadzajmy, nie można zapominać o innych rzeczach. O ile dobrze pamiętam, to pojawił się jakiś nieskładny opis wyglądu, bohaterowie też są nudni, jak zresztą pisałam, ogólnie jest bardzo kiepsko.

5.Dział o Autorze [3/5]
Chwała ci za to, że nie umieściłaś rozległych charakterystyk bohaterów, tylko krótki i zwięzły opis ciebie. Byłoby wszystko w porządku, gdyby nie masa błędów.

6.Błędy [2/25]
*Kiedy późnym wieczorem tańczył walca wciąż wpatrzony w Ivone jak w obrazek. Goście zaczynali powoli przechodzić w stan pijackiej radości. - to powinno być jedno zdanie.
*Ciągle wznosili toasty. Na cześć pary młodej. Na cześć przyjaciół. Na cześć rodziców - jak wyżej.
*Albus, chodź wypił najwyżej dwa kieliszki wina nie spamiętał wszystkich nazw. – „choć”, po „wina” przecinek.
*Kiedy Ivone poszła się czegoś napić podszedł do niego Argot, jego najlepszy przyjaciel - po „napić” przecinek.
*Czysta krew, to w dzisiejszych czasach podstawa. - zbędny przecinek.
*Każdy kto chce coś znaczyć musi być czystej krwi, bądź z bardzo bogatej rodziny. - przed „kto” przecinek, przed „musi” przecinek, przed „bądź” zbędny przecinek.
*Arlettę już oświadczyłem. Z synem Violette i Argota Riddle’ów. - co to jest? To chyba miało być jedno zdanie, nieprawdaż?
*Znamy się od dawna i on również uważają, że to wyjdzie obojgu na dobre. – „oni”.
*Nie tato. - przed „tato” przecinek.
*Ginny, która też nie wyglądała na uradowaną trzasnęła drzwiami jak wychodziła. - przed „trzasnęła” przecinek.
*Kiedy cali rozpromienieni posadzili ją i Arthura na kanapie wiedziała już, że to nie wróży nic dobrego. - przed „wiedziała” przecinek.
*Rodzice zaczęli tłumaczyć im co zmierzają z nimi zrobić. - przed „co” przecinek, „zamierzają”.
*Arletta rzuciła w niego ulubioną wazą matki, po czym zaczęła tupać nogami i drzeć się w niebo głosy. – „niebogłosy”.
*Rodzice wielokrotnie zastanawiali się dlaczego ich dziecko tak rzadko się śmieje - przed „dlaczego” przecinek.
*Ivone siedziała gawędząc sobie wesoło z panią Riddle, kiedy usłyszała jej wypowiedź przerwały wrzaski dobiegające z pokoju, w którym były dzieci. - to zdanie nie ma sensu.
*Oni się ożenią, mają się tylko "dogadywać"? - nie „ożenią”, a „pobiorą”. Żenią się tylko mężczyźni.
*Ona miałaby się z nim ożenić? - jak wyżej.
*Zupełnie jak dom, w którym się aktualnie znajdywała. - znajdowała.
Robisz mnóstwo literówek, których nie wypisałam, a które warto byłoby poprawić.

7.Język [4/10]

*Poprawność językowa [2/5]
Sama nie wiem, co napisać. Język jest trochę dziecinny, na niezbyt wysokim poziomie, dialogi banalne, o opisach pisałam wyżej. Większość zdań jest raczej poprawna, ale popracowałabym trochę nad stylem.

*Wulgaryzmy [2/2]
Czyżbym nie zaobserwowała?

*Humor [0/3]
Hahaha, nie ma.

8.Drugie wrażenie [1/5]
Twoje opowiadanie to takie byle co, powiedziałabym, że, wybacz, bagno, w którym umieściłaś dosłownie wszystko. Kanon leży, robisz masę błędów, opisy i dialogi to istna tragedia. Nie usuwaj bloga, nie, pisz dalej, a może kiedyś dojdziesz do perfekcji, czego ci oczywiście życzę. Popracuj nad tym opowiadaniem, wprowadź opisy, czytaj notkę kilka razy zanim ją dodasz, pozbądź się Mary Sue, która zadomowiła się u ciebie na dobre i zapewne żaden środek dezynfekujący jej nie wykurzy. Trzeba się bardziej postarać. Zarysuj bohaterów, nadaj im więcej cech, pisz o ich wyglądzie. To są tylko moje rady, a co zrobisz z opowiadaniem, to już wyłącznie twoja sprawa.

Zdobyłaś 33,5 punktu, spodziewałam się gorszego wyniku. Pierwszy blog w kategorii Terminator, moje gratulacje. Życzę sukcesów, choć nie wiem, czy można na nie liczyć.

Oceniła: Ariana

komentarze [6]

Skazaniec numer: [17.]
Ostateczny wyrok zapadł wtorek, 10 czerwca 2008 o 22:46:54

Nabór trwa! Więcej? Pisz na oceniamy_fanfiction@onet.eu.

Oceniam: blask-swiec

markiza 1. Pierwsze wrażenie [4/5]
Zniesmaczona wyglądem wcześniejszych blogów w kolejce, kliknęłam na ładny i estetyczny avatar. Rozmyślałam krótką chwilę nad znaczeniem nazwy, która, umówmy się, nie brzmi tak banalnie jak sto czterdzieści tysięcy innych mylogowych wytworów napalonych nastolatek. Szablon załadował się dość szybko i sprawnie. Grafika bardzo ładna, kolorystyka dobrana wręcz genialnie. Jestem jak najbardziej na tak.

2. Pomysł [8/10]
Z pewnością coś w nim jest, ale nie mogę się oprzeć, by nie użyć słowa banalny. Zacznijmy może od początku. Już nagrywamy? Prolog to klasyk - towarzyszymy małej Addy, jedenastoletniej dziewczynce o rudawoblond włosach, podczas jej pierwszej podróży do Hogwartu. Rzecz dzieje się, gdy Voldemort już dawno przestał kogokolwiek przerażać, a „Superpotter” wraz z rodziną żyje szczęśliwie i dostatnio. Od pojawienia się siódmego tomu w wersji polskiej tego typu fanfiction mnożą się w zastraszającym tempie, jednak mało kto ulega pokusie, by do postaci podanych na tacy w epilogu dorzucić własną. Ty to zrobiłaś i nie mogę powiedzieć, że mi się to nie podoba. To chyba miejsce, w którym mogę pochwalić pomysł z dwuwierszowymi wstawkami przed i po treści każdego rozdziału. Bardzo trafione i w pewnym sensie nowatorskie.

3. Wygląd [17/18]

*Grafika [10/11]
Pod tym względem nie należę do szczególnie wymagających. Jak dla mnie zręcznie wtopione w tło obrazki, często w towarzystwie estetycznego, nieprzesadzonego napisu stanowczo wystarczą. Dwa zdjęcia blondyneczki tulącej się do misia plus małe świeczuszki. Mogłabym się przyczepić do koloru włosów niewiasty, ale zostało jasno określone, że włosy były rudawe. W moim, nieco daltonistycznym mniemaniu, rudawy podchodzi pod blond, szczególnie w asyście słońca. Nie podoba mi się tak zwana przez kolegów z mat-fiza „pikseloza” wokół napisu. Grafika jest w formacie JPG, może warto jednak zmienić go na PNG? Ach, zapomniałabym. Całość twojej roboty. Dodatkowy plus.

*Dodatki [3/3]
Maksimum, bo dlaczego by nie? Muzyka nie włącza się automatycznie, pozostawiasz wybór odbiorcy. Dział „O mnie”, odnośnik do Księgi. Standardzik. Nawet gratis w postaci podstrony się trafił.

*Avatar [2/2]
Estetyczny i ładny. Czegóż chcieć więcej?

*Estetyka [2/2]
Jak już wspominałam na samym początku, wszystko w jak największym porządku.

4. Treść [49/58]

*Narracja [3/3]
Narracja należy do dobrych. Przeskoków w użyciu czasu nie ma.

*Akcja [15/20]
Jestem na ciebie zła. A jakże. Przez niewielką ilość krótkich rozdziałów stracisz sporą liczbę punktów.
Jak już wcześniej wspomniałam, Addy spotykamy po raz pierwszy w pociągu. Dziewczyna jedzie do Hogwartu w towarzystwie dwójki nowopoznanych znajomych – Rose Weasley i Albusa Pottera. Można powiedzieć, że między dziewczynkami wywiązała się swego rodzaju więź. Panna Harris czuje się samotna i opuszczona, a na dodatek dręczy ją myśl o rzekomym podobieństwie do matki. Tradycyjna podróż łódeczkami do zamku i Ceremonia Przydziału. Nasza Addy dostaje się do Hufflepuffu, co, jak sugeruje narrator, było po jej myśli.
Następnie przenosimy się całe pięć lat do przodu. Adelaide spotyka w czasie nocnej eskapady Jamesa Pottera. Chłopak zaskakuje ją swoją wiedzą o patrolujących szkołę nauczycielach. Wie wszystko: kto, co, gdzie i jak. Ni stąd, ni zowąd, tuż przy nich, pojawia się jedna z profesorek, jednak James, uzbrojony w magiczną pelerynę, ratuje sytuację. Dziewczyna udaje się do biblioteki, do Działu Ksiąg Zakazanych. Wypad zwieńczony jest sukcesem, bowiem Addy zadbała o własne bezpieczeństwo dolewając bibliotekarce środka nasennego do herbaty. Po udanej akcji dziewczyna wraca do dormitorium z torbą pełną książek.
Później spotykamy się ze sprytną panną Harris ponownie w tym samym miejscu, a mianowicie w bibliotece. Niespodziewanie dosiada się do niej Scorpius Malfoy, z prośbą o pomoc w napisaniu referatu. Dziewczyna postanawia być uczynna i udziela chłopakowi kilku cennych rad. Ten, zaskoczony taką formą pomocy, przyjmuje od niej książki i odchodzi.
Lekcja zielarstwa bardzo ładnie opisana. Profesor Longbottom zaskoczył mnie swoją surowością, prawie tak samo, jak pomysł przydzielenia go, jako opiekuna Hufflepuffu. Nie wyobrażałam go sobie na innej posadce jak wychowawca Gryfonów, ale… to twoje opowiadanie, prawda?
Krótka sprzeczka dziewczyn kończy się odjęciem punktów domom, do których należą. Następnie poznajemy starszego brata Ellie, Lena. Był chłopakiem Addy, jednak z bliżej nieznanych przyczyn z hukiem się rozstali. Ellen mimochodem wraca do tamtego wydarzenia, co kończy się niezręczną ciszą. Na szczęście na scenę wkracza radosna Rose, skutecznie rozładowując napięcie. Scorpius oddaje Addy książki, tuż przed rozpoczęciem się transmutacji. Już na lekcji dziewczyna odkrywa, że zostawił tam dla niej małą wiadomość – propozycję spotkania. Jak się później okazuje, przystaje na ten pomysł i czeka na Malfoya w Sali Wejściowej. Słyszy rozmowę Scorpiusa i jego przyjaciela, Lucasa, która skutecznie zniechęca ją do dalszego czekania. Rusza na błonia, gdzie widzi sporą cześć uczniów. Do spotkania nie dochodzi.
W czasie kolacji Addy zostaje zajęta konwersacją przez Tracy, swoją koleżankę z dormitorium, z którą zazwyczaj niewiele ma doczynienia. Dociekliwe pytania ucina, strasząc dziewczynę Scorpiusem. Nie udaje jej się jednak uniknąć spotkania z Malfoyem. Chłopak wyznaje Addy, że… ją lubi. Zabrzmiało to naprawdę śmiesznie, jednak panna Harris próbuje przyjąć to całkiem poważnie.
Czas na małą retrospekcję – moment, w którym Addy po raz pierwszy ścięła włosy. Anologicznie, w czasach współczesnych opowiadaniu, stoi przed lustrem i zamierza zrobić coś nowego z fryzurą. Brakuje jej jednak motywacji.
Addy i Ellie spotykają brata tej ostatniej, który chwali się sukcesem w życiu uczuciowym – umówił się z Tracy, mając zapewne nadzieję wzbudzić zazdrość w Adelaide. Osiąga skutek wręcz przeciwny – dziewczyna gratuluje mu i wyjawia, że ona również chętnie by się z kimś spotkała.
Następnie Addy udaje się do pokoju wspólnego Puchonów. Na jej drodze staje Scorpius. Dziewczyna, by uniknąć nieprzyjemnej wymiany zdań, umyka, racząc chłopaka krótkim „cześć”. W pokoju wspólnym dosiada się do Dayne, dziewczyny Jamesa Pottera.
Kolejnego dnia panna Harris budzi się z uczuciem, że coś jest nie tak. W powietrzu wyczuwa podstęp. Jej obawy ziszczają się w czasie lekcji eliksirów. Ukartowany, czy też nie, spisek doprowadza do złości bardzo nieprzyjemnej nauczycielki, która kara Addy szlabanem. W towarzystwie Scorpiusa i jego kumpla.

*Bohater pierwszoplanowy [9/10]
Adelaide Harris. Puchonka, fanka transmutacji, sympatyczna i ułożona dziewczyna. Podoba mi się to, że nie jest typową uczennicą Hufflepuffu, jaka zwykle gości w opowiadaniach ff. Nie należy do największych piękności, jednak ma w sobie coś, co nie pozwala nikomu nazwać jej brzydką. Z jakiegoś powodu nie cierpi Albusa Pottera, za to jego starszego brata traktuje co najmniej jak kolegę. Addy jest bardzo pomocna i nie obca jej empatia. Świadczą o tym na przykład sytuacje z udziałem pierwszoroczniaka i Scorpiusa. Wykreowana dość dobrze. Czytelnik ma pojęcie jak wygląda, jaka jest, czego się po niej można spodziewać. Co najważniejsze, nie irytuje.

*Bohaterowie drugoplanowi [4/5]
James Potter – czarnowłosy (tak, tutaj kanoniczność trzeszczy i chwieje się na krzywych nogach) Gryfon, syn TEGO Pottera. Więcej o nim dowiedziałam się niestety z działu „O mnie” niż z opowiadania. Z pewnością jest odważny i dowcipny. Na mój gust udało ci się upodobnić go do Jamesa Pottera „Seniora”. Jak na razie.
Ellen Cadwallader – przyjaciółka Adelaide, Krukonka. Inteligentna czarownica o przyjaznym usposobieniu. Ze wszystkich postaci, które pojawiły się w opowiadaniu, ona przypadła mi do gustu najbardziej. Raczej bezpośrednia i pozytywnie nastawiona do świata.
Rose Weasley – przyjaciółka Addy, jak wyżej. Bardzo podobna do swojego kuzyna, Jamesa Pottera. Nie stroni również od książek, jak na córkę Hermiony przystało. O wiele więcej wiemy o niej z napomknień innych bohaterów, niż z rzeczywistego udziału Weasleyówny w akcji.
Scorpius Malfoy – wykreowany najstaranniej ze wszystkich. Bardzo przypomina „oryginał” w postaci Draco. Jasnoblond włosy i stalowoszare oczęta to jego znak rozpoznawczy. Ma niezwykłą słabość do Addy, niestety, zupełnie nie wie, jak ją „podejść”.

*Kanoniczność [9/10]
Zauważyłam jeden zgrzyt. Z trójki dzieci Harry’ego tylko Albus odziedziczył wygląd po ojcu i był do niego bardzo podobny. Natomiast James wdał się w Weasleyów, włączając w to płomiennorudą czuprynę. Proszę sprawdzić chociażby w Epilogu.

*Mary Sue [5/5]
I tutaj jestem w kropce. Ale niech tam, opowiadanie naprawdę przypadło mi do gustu. Przymknę oko na ten „dar manipulacji, który nieświadomie wykorzystywała”.

*Świat przedstawiony [4/5]
Wszystko jest na swoim miejscu, jednak brakuje mi pewnego „wgłębienia się” w postawy bohaterów, bardziej przemawiających opisów uczuć i miejsc. Dobrze, że posiadam własne wyobrażenie Hogwartu z książek Rowling (która zresztą również nadmiarem opisów nie grzeszyła), bo nie wiem czy z twoich potrafiłabym wykrzesać choć jego małą namiastkę.

5. Dział o Autorze [3/5]
Och, nie… Dlaczego to zrobiłaś? Zupełnie nie rozumiem w jakim celu zamieściłaś opisy postaci, tzn. ich cechy szczególne. Jestem zadeklarowaną przeciwniczką tego typu „gadżetów”. Treść ma się bronić sama. Poza tym rubryczka tłumacząca tytuł opowiadania jest bardzo przystępnie napisana. Wyjaśnia coś niecoś. Jeśli chodzi o główne założenia i Twoje cele, to muszę przyznać, że jak na razie dopinasz swego. Fanfiction traktuje dokładnie o tym, o czym zamierzałaś pisać. W dzisiejszych czasach, kiedy internet zalewa fala opowiadań o niewybrednej treści, to nie lada wyczyn.

6. Błędy [15/25]
Jak na taką ilość tekstu ich liczbę określam jako średnią.
*„(…)nawet, gdyby bardzo tego chciał.” – niepotrzebny przecinek po „nawet”
*„Miał coś w sobie, co przyciągało wzrok, i to ją denerwowało.” – tu jest coś stanowczo nie tak ze składnią. „Miał w sobie coś, co przyciągało wzrok(…)”
*„(…)stój na hogwardzki mundurek.” – literówka, „strój”
*„(…)zapewniła go, a on położył jej rękę na głowie.” – znowu problem ze składnią. Wynika z tego, że James położył rękę Addy na jakiejś głowie. A chyba ewidentnie chodzi o to, że James położył swoją rękę na głowie Addy. A więc „położył rękę na jej głowie”
*„Z drugiej strony stało parę krzeseł i stoliki, na których zwykle uczniowie robili lekcje.” – frazeologia; „przy których zwykle”. Ponadto sądzę, że lepiej brzmiałoby „odrabiali lekcje”
*„Nie ważne” - nieważne
*„– A to. – Dotknęła zaostrzoną końcówką pióra jego referatu, zostawiając na nim czarny kleks. – Jest źle.” – czynność dzieje się w czasie wypowiedzi więc nie powinno być kropek. „– A to – dotknęła zaostrzoną końcówką pióra jego referatu, zostawiając na nim czarny kleks – jest źle.”
*„Spojrzała na niego ze zdumieniem i niedowiedzeniem” – chyba chodzi o „niedowierzaniem”, prawda?
*„– Witam moją ulubione dziewczęta!” – „moje”
*„Chłopak uśmiechnął się, słysząc to” – to zdanie jest… dziwne. Stanowczo coś jest nie tak. Może lepiej by brzmiało: Chłopak uśmiechnął się, usłyszawszy jej zdanie.
*„Minęła go i weszła do pokoju wspólnego Puchonów, w którym przebywało już większość uczniów” – ta większość. A więc przebywała.
*„żółto czarnych” – z myślnikiem.
*„zielonożółtą” – z myślnikiem
*„Wbrew zapewnieniom Rose, czekał ją naprawdę męczący dzień(…)” – bez przecinka po „Rose”.
*„– Do izby pamięci.” – Izba Pamięci, nazwa własna.
*„(…)po czym zostawił ich samym sobie” – „samych sobie”
*„(…)a oni spojrzeli na nią, jakby z góry” – bez przecinka.

7. Język [7/10]

*Poprawność językowa [4/5]
Raczej składnie i poprawnie. Posługujesz się językiem literackim, bez zbędnych stylizacji.
Raz tylko coś zgrzytnęło, pozwól, że zaprezentuje: „Gest Lena nie był jednak do końca szczery, gdyż miał jeszcze jedno okno.” – Przepraszam, cóż to za wymyślny neosemantyzm? Wiem, że w gwarze uczniowskiej, czy też ogólnie szkolnej, istnieje pojęcie tzw. okienka. Ale żeby „okna”? Tak poza tym brak zastrzeżeń.

*Wulgaryzmy [2/2]
Jeśli coś było, to mi umknęło.

*Humor [1/3]
Właśnie to jest to, czego mi brakuje. Sprzeczki Elen i Lena wywołały uśmiech na mojej twarzy, jednak tematyka twojego opowiadania nie dotyka jakiegoś trudnego egzystencjalno-psychologicznego położenia bohatera, więc humor jest wręcz wskazany!

8. Drugie wrażenie [4/5]
Czytało się lekko i przyjemnie. Nie jest to opowiadanie, które pozostawia w umyśle jakiś trwały ślad. Nie zmusza do myślenia, zastanawiania się nad dalszymi losami bohaterów. Ot, taka sympatyczna, dobrze napisana opowiastka na dobranoc.

Podsumowując, zdobyłaś 107 punktów i trafiasz do grona Prawie Idealnych opowiadań. Zadowolona? Bo ja tak. Myślałam, że będzie trochę gorzej, na szczęście się myliłam. Mimo wszystko to dobre opowiadanie. Traktuje o najprostszych aspektach życia szkolnego i to chyba mnie tak urzekło. Po co tworzyć niezgrabną fabułę, obfitującą w nieprzemyślane zwroty akcji, skoro można dobrze opisać podstawowe zasady funkcjonowania w Szkole Magii i Czarodziejstwa?
Polecam jednak zaopatrzyć się w Betę. Kogokolwiek, kto będzie czytał tekst przed jego publikacją. Większość błędów, które popełniasz, wynika ze zwykłego przeoczenia. Beta będzie jednym ze składników potrzebnych do osiągnięcia ideału pod względem technicznym.
To chyba już wszystko. Życzę powodzenia i wytrwałości w doprowadzeniu opowiadania do końca.
Kłaniam się nisko.

Oceniała: Markiza

komentarze [23]

Skazaniec numer: [16.]
Ostateczny wyrok zapadł poniedziałek, 26 maja 2008 o 19:30:29

Tu uprzednio znajdowała się unieważniona ocena.
Widząc nowe zgłoszenie szybko zmobilizowałam się do napisania oceny. Fakt, że po dość długim zastoju, ale mam nadzieję, że nie straciła na jakości.

Oceniam: podarzajac-za-codziennoscia

devil 1. Pierwsze wrażenie [3/5]
Tytuł nie jest banalny, cytat Syriusza na górnym nagłówku jest jednym z moich ulubionych. Blog jest estetyczny i zadbany. Kolejna Lily Evans w nowym wcieleniu i Huncwoci, których mimo ich oklepania lubię. Co więcej? Ano nic. Może nie zapowiada się szczególnie ciekawie, ale moje pierwsze wrażenie nie wypadło wcale tak źle.

2. Pomysł [5/10]
Co ja mogę powiedzieć. Pierwsze kilka części to prawdziwe lanie wody. Nic konkretnego się nie dzieje, w dodatku jest nudnawo. Opisujesz zwykłą codzienność nadpobudliwej Lily. Tylko w międzyczasie pojawiały się urywki z życia jakiejś dziewczynki. To jest właśnie klucz do sukcesu, który pomoże ci wyciągnąć to opowiadanie z bagna. Naprawdę zaciekawiła mnie historia Isabell Rowies, a co z tego wyniknie? Pewnie nie raz jeszcze uratuje cię ten motyw z wyprawą, ale cóż. Twoje szczęście. Mam nadzieję, że nie rozdaję punktów za darmo i rzeczywiście coś z tego wyjdzie.

3. Wygląd [11/18]

*Grafika [5/11]
W sumie nie jest najgorsza. Gdzieś tam zdjęcia Lily, inne to pewnie pozostałe bohaterki, wszystko skąpane w odcieniu pomarańczowym. Jak już wspomniałam nie jest najgorsza, ale specjalnie niczym nie zachwyca. Taka prosta, zwyczajna, dobrze, że chociaż wykonałaś ją sama. Ale wydaje mi się, że nie wymagała zbyt wiele pracy.

*Dodatki [3/3]
Ciężko mi tu mówić o dodatkach, skoro to nie Mylog. Nie ma księgi, niestety ty na to nic nie poradzisz. Na szczęście nie zauważyłam też żadnych avatarów czy buttonów, więc jest dobrze. Na osobnej podstronie są linki, w dziale „o mnie” pokusiłaś się o charakterystyki bohaterów wraz ze zdjęciami. Żeby było jasne, akurat za to ostatnie punktów nie dostałaś.

*Avatar [2/2]
Jako że na serwisie, na którym masz bloga nie ma avatarów jestem zmuszona z góry przyznać ci maksimum punktów.

*Estetyka [1/2]
Przy takiej ilości linków i innych dodatków trudno o jej brak. Ale tekst mógłby być wyjustowany, a czcionka zgrabniejsza.

4. Treść [12/58]

*Narracja [2/3]
Trzecioosobowa, taka, jak w prawie wszystkich opowiadaniach. Znalazłam tylko jedno zdanie, które mi nie pasuje. Pojawiła się narracja pierwszoosobowa: „Pomożesz dziewczętom. – powiedział, po czym zwrócił się do nas.”

*Akcja [5/20]
Na samym początku jest krótki fragment przedstawiający kłótnię małżonków, której przysłuchuje się mała dziewczynka. Chodzi o to, że ojciec pije, a matka ma już tego dość. Dziecko nic nie rozumie, ale jakoś próbuje to wszystko sobie poukładać. Później są już Huncwoci i znana każdemu Lily Evans. Miedzy rudowłosą, a jej koleżanką dochodzi do kłótni z powodu Pottera. Kończy się na tym, że Lily rzuca w nią zaklęciami, a ta druga nazywa ją „szlamą”. Chciałabym wyrazić tu swoje wątpliwości na temat tego, ale się powstrzymam, bo każdy ma prawo do własnego zdania. Druga odsłona dotyczy Klubu Ślimaka, co mi się podoba, bo nigdy nie czytałam opowiadania, w którym ktoś by o tym wspomniał.. Evans dostaje zaproszenie od Slughorna na kolejne spotkanie, a co za tym Idze – przypomina sobie pewne nieprzyjemne dla niej wydarzenie. Następna scena trochę mnie zirytowała. Bella i jej przyszły mąż, którzy się kochają, jednak on nagle oznajmia, że nie mogą tego zrobić, gdyż jego partnerka jest w stosunku niego nieszczera. Podejrzewa jej romans z Lucjuszem Malfoyem i oznajmia jej, że bardziej lubi Lily Evans od niej. Tutaj już pozwolę sobie na krótki komentarz. To jest odrobinę żałosne. W następnej części rudowłosa kara Jamesa szlabanem, ponieważ jest członkiem Grupy Ordinatio i ma prawo to zrobić. Pierwsze słyszę, ale to już fantazja Autorki. Okazuje się, że Pottera ma odrobić dziewczynie sporo prac domowych. W tym wątku wykorzystałaś fragment z książki mówiący o lusterkach Syriusza i Jamesa za pomocą których się komunikowali. To też mi się podoba. Na samym końcu znowu pojawia się motyw matki i córki, które poznaliśmy na początku. W kolejnej części dowiadujemy się jak strasznie Lily potraktowała Pottera na szlabanie, a potem towarzyszymy Huncwotom odprowadzających Lupina do Wrzeszczącej Chaty. O ile mi wiadomo robiła to pani Pomfrey, ale o tym potem. W tym czasie do dormitorium naszej głównej bohaterki przychodzi jej koleżanka z koprą dawnej się pokłóciła. Towarzyszy jej Bellatrix Black, bo oczywiście przeszła na złą stronę. Lily wyznaje prawdę o jej rodzicach, którą miała zachować w tajemnicy i wszystko się posypało. Dalej równie urocza scenka z Lucjuszem i Bellą, kiedy to dziewczyna ma do niego wyrzuty, że powiedział Lestrange’owi, że się z nim kochała. Znów pozwolę sobie na komentarz. Żałosne. W odsłonie którejś-tam-z-kolei McGonagall sprawdza wypracowania uczniów, a kilak linijek niżej Syriusz prosi Dorcas, by została jego dziewczyną na piętnaście dni. Ukrywa fakt, że ona naprawdę mu się podoba. Dalej jesteśmy świadkami jakiegoś morderstwa. Przydałoby się, żeby to trochę miejsca zajęło w opowiadaniu. W rozdziale szóstym trochę akcja się rozkręca. Dumbledore prosi kilkoro uczniów do swojego gabinetu, w tym Lily oczywiście. Okazuje się, że muszą odnaleźć pewną kobietę z dzieckiem, która jest w niebezpieczeństwie. Ma to związek z Mary (dziewczyną, która uprzednio kłóciła się z Evans i przyprowadziła Black do ich dormitorium), ponieważ kobieta ta jest jej matką, a dziecko jej siostrą. Teraz wyjaśniają się tajemnicze fragmenty, ale nie ma wyjaśnienia, co stało się wówczas z Mary, kiedy dziewczynki były małe. Myślę, że pojawi się wkrótce. W ostatniej notce jesteśmy świadkami zabójstwa ojca Lucjusza Malfoy, który ośmielił się poinformować Voldemorta, że Isabell Rowies żyje. Jego syn zaś wie, że musi wyruszyć na służbę Czarnemu Panu. Lily i Dorcas zaczynają pakować się do wyprawy. To wszystko, czyli akcja dopiero zaczęła się rozkręcać. Naprawdę może być ciekawie, jeśli dobrze opiszesz wyprawę na poszukiwania Isabell. Póki co mogłam poczytać o nudnych perypetiach zbyt nadpobudliwej Evans, Syriusza zakochanego w Dorcas i pozostałych postaci. Ale utrzymuję to, co powiedziałam. Dobrze rozwiń wątek o wyprawie, to będzie ciekawie. Jak na razie nudnawo i niezbyt interesująco.

*Bohater pierwszoplanowy [0/5]
„Była prawie idealna. Zawsze uśmiechnięta, gotowa pomóc każdemu. Nic dziwnego, że niejeden chciał się z nią umówić.” – zaczynacie kojarzyć, o kim mowa? Ano o naszej głównej bohaterce. Wybacz, ale taka postać nie może mnie ani trochę zainteresować. W dodatku twoja Lily tak daleko odbiega od rowlingowej, że po prostu jestem zszokowana. Jest tak wybuchowa, że bałabym się do niej zbliżyć. Rzuca zaklęcia na każdego, kto postąpi nie po jej myśli, a sam widok Pottera doprowadza ją do szału. Owszem, Evans nie przepadała za nim z początku, ale to już chyba obsesja. W dodatku twoja bohaterka jest bardzo słabo zarysowana. Po prostu plastikowa laleczka bez duszy, a może i gorzej.

*Bohaterowie drugoplanowi [1/5]
Najlepszy sposób, by ich poznać to przeczytanie działu „bohaterowie”. Niestety nie na tym rzecz polega. Mamy Huncwotów, Dorcas Meadowes, rodzeństwo Doris, Mary Rowies, Bellatrix Black i jej przyszłego męża, Lucjusza Malfoya, McGonagall i Dumbledore’a. Niektórzy pojawiają się tak rzadko, że czasem nie pamiętałam o ich istnieniu. Było też kilka postaci epizodycznych. Nikt nie jest charakterystyczny i nie daje się zapamiętać. Daję punkt za samą fatygę.

*Kanoniczność [2/5]
Hm… średnio wypadło, a ja kanon czczę jako święty i nienaruszalny. Syriusz nie miał drugiego imienia, Lily Evans jako terminator, w dodatku nadmiernie źle traktuje Pottera, z którym przecież w siódmej klasie zaczęła się bratać, a ty opisujesz ich, kiedy mieli właśnie po siedemnaście lat. A na terenie Hogwartu nie można się teleportować i guzik mnie obchodzi, że ty wymyśliłaś sobie jakąś durną organizację. Zakaz ten znosi sam Dumbledore, kiedy jakaś ważna sprawa tego wymaga.

*Mary Sue [1/5]
Cóż, sama Lily mi wystarczy. Nie potrzebuję więcej tak, jak sama to nazwałaś „prawie idealnych” bohaterów, by pożreć większość punktów.

*Świat przedstawiony [1/5]
Dialogi, dialogi, a przecież opowiadanie to powinny być przede wszystkim opisy. Pojawiały się o ile dobrze pamiętam, ale w znikomych ilościach i pozostawiały wiele do życzenia. Poza tym czytelnik nie jest dobrze zorientowany, co do czasu i miejsca akcji.

5. Dział o Autorze [3/5]
Niech stracę, ale poszłam tu trochę na twoją korzyść. Nie ma jako takiego działu „o mnie”, ale domyślam się, co by się tam znalazło. Na pewno tam umieściłabyś charakterystyki bohaterów, za co odejmuję właśnie te dwa punkty. Reszty nie ma, więc punktów nie odejmę, za to jestem zmuszona dać całość.

6. Błędy [10/25]

*Ortograficzne [0/5]
*poduszkom – poduszką
*dostał by - dostałby
*zhańbił by – zhańbiłby
*Pokoju Wspólnym – pokoju wspólnym
*Historię Magii – historię magii
*Ziemię – ziemię, bo w tym przypadku to gleba, a nie nasza planeta
*Numerologia - numerologia
*Starożytne Runy – starożytne runy
*Rowies’ów - Rowiesów
*śmierciorzercami – śmierciożercami
*Malfoy’a - Malfoya
*Skrzydła Szpitalnego – skrzydła szpitalnego
*idiotom - idiotą
*wielkiej Sali – Wielkiej Sali
*zarządał - zażądał
*Sam – wiesz – komu – wszystko wielkimi literami
*Hogwarckich - hogwarckich
*nie zawierający - niezawierający
*wybuchnęła - wybuchła

*Interpunkcyjne [0/5]
*„-Super. – złapała za różdżkę. – Super. – machnęła różdżką.” – „Super. – Złapała różdżkę. – Super. – Machnęła różdżką”.
*„-Baran jeden. – stwierdziła padając na łóżko (…)” – zbędna kropka po „jeden”.
*„Aha, Slughorn kazał ci przekazać zaproszenie na... a zresztą masz. – powiedziała oddając kopertę w ręce adresatki.” – zbędna kropka po „masz”.
*„Szef Biura Aurorów. – jej spojrzenie padło na kobietę ok. 40 lat, stojącą obok profesora.” – „jej” z wielkiej litery.
*„A może cię z kimś pomyliłam...- pani Potter wyglądała na lekko zaniepokojoną.” – „pani” z wielkiej litery.
*„-Nie, naturalnie, że nie ma. – odpowiedział profesor.” – zbędna kropka po „ma”.
*„Drętwota! – chłopak padł na Ziemię.” – „chłopak” z wielkiej litery.
*„Jak skończysz, to daj mi listę... – uciekła do dormitorium.” – „uciekła” z wielkiej litery.
*„-Tak, też tak sądzę. – powiedziała z chytrym uśmieszkiem (…)” – zbędna kropka po „sądzę”.
*„-Ale Liluś, przecież wiesz że ja na historii magii śpię!” – przecinek po „wiesz”.
*„-Czekaj. – powiedział wyjmując (…)” – zbędna kropka po „czekaj”.
*„- Ann, przebierz się w jakieś ładne ubranko. – powiedziała młoda kobieta (…)” – zbędna kropka po „ubranko”.
*„Jedziemy pociągiem, więc nie możemy się spóźnić. – powiedziała Isabell wychodząc z pokoju.” – zbędna kropka po „spóźnić”.
*„-Łoo... z nim jest naprawdę źle, skoro przezywa Rudzika.- stwierdził bez ogródek Syriusz (…)” – zbędna kropka po „Rudzika”.
*„Chciałam tylko, abyś się poczuł tak jak każda ofiara twoich dennych dowcipów.” – przecinek po „tak”.
*„-Zgadzam się z Lilyanne. – powiedział cicho Remus.” – zbędna kropka po „Lilyanne”.
*„-Miałeś okazję poczuć się jak każda z ofiar dowcipów. – dodał wychodząc, po czym cicho zamknął drzwi.” – zbędna kropka po „dowcipów”.
*„-Głupia jesteś. – wtrąciła się do rozmowy Mariol.” – zbędna kropka po „jesteś”.
*„-Powinno. – powiedziała z wyrzutem Dorcas.” – zbędna kropka po „powinno”.
*„-Szlamą? – do pomieszczenia weszła Mary.” – „do” z wielkiej litery.
*„-Nie wysilaj się. Bella, możesz wejść. – ku jeszcze większym zdziwieniu (…)” – „ku” z wielkiej litery.
*„-Nie, Remus, ja chyba wiem o co w tym chodzi. -Powiedziała Lily (…)” – zbędna kropka po „chodzi” i „powiedziała” z małej litery.
*„-Jasne, chwila. – powiedziała i udała (…)” – zbędna kropka po „chwila”.
*„-Dzień dobry, dyrektorze. – przywitała się.” – zbędna kropka po „dyrektorze”.
*„Auć i chyba ktoś oberwał. – powiedział z kpiną Rogaty.” – zbędna kropka po „oberwał”.
*„-Już nie trzeba. – dobiegł ich zaspany głos (…)” – zbędna kropka po „trzeba”.
*„Gdy spojrzały na niego pytająco, westchnął i powiedział – Panie Potter (…)” – dwukropek po „powiedział”.
*„-Tak, Lilyanne, masz rację. – zwrócił się do niej profesor (…)” – zbędna kropka po „rację”.
*„-A nam się wcale nie spieszy by jej pomagać. – poparła ją.” – zbędna kropka po „pomagać” i przecinek po „spieszy”.
*„-Usiądźcie. –powiedział spokojnie Dumbledore.” – zbędna kropka po „usiądźcie”.
*„-Jestem. – odparła po chwili wahania.” – zbędna kropka po „jestem”.
*„(…) miałaś powód by tak potraktować Mary...” – przecinek po „powód”.
*„Gdy ptak przyleciał, przywiązała mu list i powiedziała – Zanieś to Lucjuszowi. Pokój wspólny Ślizgonów, Hogwart.” – dwukropek po „powiedziała”.
*”-Głupio wyglądasz. – stwierdził (…)” –zbędna kropka po „wyglądasz”.
*„-Ja... – dalszą część przemowy Rogacza przerwał głośny wybuch dochodzący z dormitorium obok.” – „dalszą” z wielkiej litery.
*„-Coś Ci nie wyszło. –zauważyła panna Meadows.” – zbędna kropka po „wyszło”.
*„Patrz. – odparła z uśmiechem, biorąc „bagaż” i wsadzając go do medalionu.” – zbędna kropka po „patrz”.
*„(…) zaklęcie nieskończonej obszerności, to wszystko się zmieściło. – odparła Lily nie kryjąc przy tym dumy.” – zbędna kropka po „zmieściło”.
*„-Nie – jestem – żaden – Remi. – powiedział bardzo powoli i wyraźnie Remus.” – zbędna kropka po „Remi”.
*„A właśnie, Lily??” – stawiamy albo jeden, albo trzy znaki zapytania.
*„-Lily tak, ja jeszcze nie. – odparła brunetka.” – zbędna kropka po „nie”.
*„-Przyszliśmy zlokalizować źródło wybuchu. – odparł Rogacz.” – zbędna kropka po „wybuchu”.
*„-Jasne. – powiedziała z uśmiechem i zaczęła pakować przyjaciółkę.” – zbędna kropka po „jasne”.
*„-Milcz. – warknął groźnie Czarny Pan.” – zbędna kropka po „milcz”.
*„-Spójrz na mnie, Malfoy. – wyszeptał złowieszczo mistrz.” – zbędna kropka po „Malfoy”.
*„-Panie, mam informacje z zaufanego źródła, że Rowies żyje. – powiedział cicho jeden z „poddanych” – zbędna kropka po „żyje”.
*„-Cieszę się. –powiedział dyrektor.” – zbędna kropka po „się”.
*„Tak. – odezwał się Rogacz.” – zbędna kropka po „tak”.
*„-Dyrektorze a co z tym dzieckiem (…)” – przecinek po „dyrektorze”.
*„Proszę. – powiedział rozdając każdemu jakiś przedmiot.” – zbędna kropka po „proszę”.
*„-Przestań. – wrzasnęła i próbowała uciec.” – zbędna kropka po „przestań”.
*„-Nie odstawiaj tu melodramatycznych scen. – wycedził przez zaciśnięte zęby.” – zbędna kropka po „scen”.
*„-Legilimento! – podeszła do Mary.” – „podeszła” z wielkiej litery.
*„Więc dlaczego mama tak krzyczy?” – nie zaczynamy zdania od „więc”.
*„Pomożesz dziewczętom. – powiedział, po czym zwrócił się do nas.” – zbędna kropka po „dziewczętom”.

To jeszcze nie wszystko.
- W opowiadaniach liczby piszemy słownie i nie używamy skrótów!
- Często zapominasz o spacji, po myślniku zwłaszcza.
- „Chol***” – twoje opowiadanie przeszło przez cenzurę? Jeśli nie chcesz napisać brzydkiego słowa to po prostu go nie używaj.

*Literówki [2/5]
*kochać – kochaś
*pisze - piszę
*krótko - krótko
*Meadows - Meadowes
*misje - misję
*podrzucęci – podrzucę ci
*jak – tak

*Gramatyczne [3/5]
*„Tym razem postanowili pozostać w tutaj.” – bez tego „w”.
*„Chciałem tylko powiedzieć, że... zawsze możesz na mnie liczyć, cokolwiek stanie.” – „cokolwiek się stanie”.

*Rzeczowe [5/5]
Zdaje się, że nie znalazłam.

7. Język [3/10]

*Poprawność językowa [3/5]
Na pewno zbyt dużo mowy potocznej. Słownictwo jako takie posiadasz, ale nie sądzę, by było bogate. Piszesz normalnie niczym się nie wyróżniając, po drodze zdarzają się niedociągnięcia, ale mimo to nie jest najgorzej.

*Wulgaryzmy [0/2]
A były. „Cholera” i „odpieprz się”.

*Humor [0/3]
Nie znalazłam nic, co wywołałoby uśmiech na mojej twarzy.

8. Drugie wrażenie [3/5]
Podobnie jak pierwsze. Na jednym straciłaś, na drugim zyskałaś. Punkty dałam w większej mierze, a właściwie tylko za to, że pod koniec coś zaczęło się dziać. Uważam, że zbyt szybko zgłosiłaś się do oceny, ale zawsze można to zrobić drugi raz, a błędy zostaną poprawione, prawda? Twoje opowiadanie byłoby kolejną nudną bajeczką o Lily Evans, lecz nabierająca tempa akcja może nieco zainteresować. Obyś dobrze wykorzystała i rozwinęła ten wątek.

Teraz wypadałoby zliczyć wszystkie punkty. Zrobiłam to i wyszło, że uzyskałaś ich 50, a więc ledwo łapiesz się do dolnego pułapu Oklepanego (po)Tworka. W sumie mogę pogratulować, bo nie wyszło tak źle, no nie? W końcu to Lily Evans, trochę niedopracowana, ale jest. Powtarzam to po raz tysięczny, ale wszystko da radę jakoś pobudzić do życia wątkiem o podróży. Czekam więc na rozwinięcie akcji i sama z chęcią przeczytam to, co tam nabazgrasz, bo jestem jako tako ciekawa.

Oceniła: Devil

komentarze [14]

Skazaniec numer: [15.]
Ostateczny wyrok zapadł piątek, 9 maja 2008 o 15:54:36

Ja mam chyba tendencję do oceniania nie po kolei, ale skoro posiadam takie prawo, to wszystko w porządku, prawda?

Oceniam: potter-sisters

devil 1.Pierwsze wrażenie [0/5]
Adres bloga sprawił, że nie spodziewałam się niczego dobrego, a przeczytanie całego tekstu tylko utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Wizja sióstr bliźniaczek Pottera, w dodatku w tak fatalnym wykonaniu, nie sprzyja mojemu zdrowiu. Dwie puste panienki, takie „so sweet, so dangerous”, jak oznajmia tytuł. Pierwsze wrażenie jest raczej odpychające, lecz, niestety, nie mogę opuścić Twego bloga i zapomnieć o nim na zawsze (a wiedz, że bardzo bym chciała), gdyż nie taka jest moja rola. W pocie czoła wytykam więc wszelakie błędy. Zaczynajmy.

2.Pomysł [0/10]
Pomysł jest, a jakże, i to jaki! Najfatalniejszy z fatalnych! No dobra, zdarzały się gorsze. Pomińmy krótki epizod z życia niemowlęcego trojaczków, gdyż nie ma sensu tego streszczać, i przejdźmy dalej. Tak więc Lily i James nie żyją, Cornelia, Elyon i Harry lokują się nie u Dursley’ów, a u Virginii, dokąd przywozi ich Hagrid. Na miejscu zaś czekają bracia Dumbledore (Albus, w porządku, ale Gandalf?!), Saruman i - o zgrozo - Brom! Imię mężczyzny jako nazwa pierwiastka chemicznego niemiłosiernie mnie śmieszy, jednak nie idzie to na Twoją korzyść, autorko, gdyż prezentuje się to negatywnie, a raczej żałośnie. Nie wspominając już o tym, że nie znoszę chemii, ale nie tutaj o tym. Później mamy, bla bla bla, bla bla bla, pociąg do Hogwartu, drodzy państwo! Elyon i Cornelia „modlą się”, aby nie trafić do Hufflepuffu, co, jak się potem okazuje, idzie po ich myśli. Obie lądują w Slytherinie (no pewnie, bo czegóż się spodziewać po takim szablonie?), a ich braciszek Harry trafia do domu lwa. Ach, wybacz, zapomniałam, że po drodze poznają jeszcze mnóstwo wspaniałych chłopaczkóff, ujajaj, ojojoj. Poza tym nie dzieje się nic godnego streszczania (jeśli można tak nazwać powyższe zdarzenia, ale mniejsza). Tragedia, słonko. Ucieszyłaś mnie tylko tym, że tekstu jest niewiele, bo w przeciwnym razie umarłabym z nudów i miałabyś na sumieniu oceniającą.

3.Wygląd [1/18]

*Grafika [0/10]
Mdli mnie na widok tej blondyneczki na szablonie, choć logo Slytherinu nie wzbudza już we mnie tak negatywnych uczuć. Nie podoba mi się wąskie pole na tekst i duża czcionka, nie podoba mi się menu i ulubione w postaci avatarów, nie podoba mi się pattern i to, że nie rozciąga się on na cały ekran, nie podoba mi się napis „so sweet, so dangerous”, nie podoba mi się ogólnie cały Twój blog i tyle.

*Avatar [0/2]
Patrzała blondynki i nic więcej.

*Dodatki [1/3]
Powiedz mi, czy nie wystarczyłoby dać informacje o bohaterach tylko w dziele „o mnie”, a nie dodatkowo w notce? Poza tym wszystko raczej w normie, tylko jakoś chaotycznie i te avatary mnie odstraszają.

*Estetyka [0/2]
Przeczytaj sobie moje uwagi w dziale „Grafika”, to dotyczy również estetyki.

4. Treść [3/58]

*Narracja [1/3]
Nie jest tragiczna, co nie znaczy, iż jest dobra. Krótkie, urwane zdania, często niepoprawne, bywały sytuacje, kiedy nie wiedziałam, o co chodzi. Myśl, co piszesz i pilnuj, żeby inni mogli to zrozumieć.

*Akcja [0/20]
Nuda wszędzie, nuda wszędzie, co to będzie, co to będzie? Ekhem, sprowadźcie mnie na ziemię. Już? W porządku. Nie dzieje się nic, co by mną wstrząsnęło, zaintrygowało, spowodowało, że nie mogłabym odejść od monitora. Spotkania z chłopakami, lekcja eliksirów, zdarzenia w pociągu z pewnością nie są ani trochę ekscytujące, więc cóż ja mogę napisać? Jestem z natury wybredna i nie zadowoli mnie zwykłe życie zwykłych uczennic. Całe opowiadanie liczące siedem rozdziałów jest niemiłosiernie nudne i radzę coś z tym zrobić.

*Bohater pierwszoplanowy [0/10]
Miałam pewne wątpliwości, co do bohatera pierwszoplanowego. Początkowo chciałam zaliczyć tu całą trójkę Potterów, jednak kładziesz nacisk tylko na Cornelię i Elyon, sam Harry występuje dość rzadko. Przejdźmy więc do sióstr. Obie idealne, podobają się chłopakom, wiemy też, że należą do domu węża. Już od najmłodszych lat były niezwykle rozwinięte. Według słów Tiary Przydziału, Elyon jest nieprzeciętnie odważna, inteligentna, pełna zdrowego rozsądku, choć treść opowiadania wcale na to nie wskazuje. Podobnie jest z Cornelią - inteligencja, odwaga, przebiegłość. Może to Tiara dostała wstrząsu mózgu, skoro nadała im wartości wyssane z palca? Krótko mówiąc - żadnych sensownych cech kształtujących charakter. Nie podoba mi się to. Nadaj im więcej istotnych, charakterystycznych cech, aby nie były pustymi panienkami bez charakteru, w dodatku nudnymi jak flaki z olejem. No i dobrze by było, jakby Harry pojawiał się nieco częściej.

*Bohaterowie drugoplanowi [0/10]
Szarzy, nudni, puści, zupełnie jak Cornelia i Elyon. Jest ich dużo, ale co z tego, jeśli wcale ich w opowiadaniu „nie czuć”. Ron pojawia się chyba raz, podobnie jak inni uczniowie. Lepiej skupić się na kilku postaciach i ubarwić je, ożywić, niż wprowadzać całe stosy bezsensownych bohaterów. Napisałaś już siedem rozdziałów, a to wystarczająca ilość, aby zarysować postacie. Wystarczy się postarać.

*Kanoniczność [2/10]
Przynajmniej tu mogłam przyznać jakieś punkty. Kanon leży i kwiczy, choć już nie tak żałośnie, jak inne części opowiadania. Harry posiada dwie siostry, na bora, co na ciebie wpłynęło, że wpadłaś na taki pomysł? Przymknęłabym na to oko, gdyby chociaż wykonanie było znośne. Poza tym brat Albusa Dumbledore’a miał na imię Abertforth, nie Gandalf! Czyżby objawiała się tu miłość do Władcy Pierścieni? Nawet jeśli, to w porządku, ale dlaczego nie mogłaś tak nazwać innego bohatera? I co się stało, że Pottera nie wychowują Dursley’owie, hę? Stracili prawa rodzicielskie, czy jak?

*Mary Sue [0/5]
I znów spadamy do zera. Inteligencja, odwaga, przebiegłość, zdrowy rozsądek, obie panny podobają się chłopakom. Panowie, rzecz jasna, nieziemsko przystojni. A co się stało z negatywnymi cechami? One często dodają smaku postaciom, ubarwiają je, nadają charakteru, zaś Twoi bohaterowie są idealni, a zarazem nudni. Świadczy o tym na przykład sytuacja w pociągu, kiedy to Orlando nie poznaje słynnych Potterów, co wywołuje zdziwienie u Cornelii.

*Świat przedstawiony [0/5]
Opisy są, w porządku, lecz punktów za nie przyznać nie mogę. Żałosne, często niepoprawne, dialogi to samo. Myśl, o czym piszesz, nie pisz tylko po to, żeby napisać. Fabuła pędzi z prędkością światła, a mimo to nie dzieje się nic godnego uwagi. Jakiśtam, byle jaki świat jest, bardzo kiepsko przedstawiony.

5. Dział o Autorze [0/5]
No i powracamy do tego samego. Po co umieszczać informacje o bohaterach i w notce, i w dziale „o mnie”? Wystarczyłoby w tym drugim, choć ja osobiście jestem przeciwna podawaniu cech bohaterów na tacy. W porządnym opowiadaniu wszystko powinno wynikać z treści, a już samo umieszczanie zdjęć bohaterów jest, moim zdaniem, karygodne. Po co mi fotki postaci, kiedy chciałam sama je sobie wyobrazić?

6.Błędy [0/25]
Nie, proszę, nie każcie mi tego robić! Litości, na bora. Dobra, już nie marudzę. Lecimy. Wypisuję od najnowszej notki do najstarszej.
*„żdana” - żadna.
*„-Czesc - powiedział do Cornelii - Jestem Lennon Evans” - Cześć, kropka na końcu zdania.
*„Ty w Slytherinie no nie?” - przecinek przed „no”.
*„Wreszcie doszli do lochów. Zadzwonił dzwonek. Z głębi lochów wyłonił się profesor Snape” - powtarzasz „lochów”.
*„Jak dowiedziały się siostry Potter był opiekunem ich domu - Slytherinu!” - przed „był” przecinek.
* „zrobic” - zrobić.
* „Cornelia pochylał się nad kociołkiem gdy poczuła na sobie czyjeś spojrzenie.” - pochylała, przed „gdy” przecinek.
*„Gryffindor traci 5 punktów.” - liczby piszemy słownie, zapamiętaj to raz na zawsze.

* „(…) ani Cornelia ani Elyon nie wiedziały gdzie jest klasa.” - przed drugim „ani” przecinek, przed „gdzie” również.
*„Już zbliżał się Lennon Evans prawdopodobnie z chęcią pomocy, ale żadna z nich jakoś niespecjalnie miała ochotę na jego pomoc.” - przed „prawdopodobnie” przecinek, powtarzasz „pomoc”.
*„Więc kiedy Pan Przemądrzały akurat zagadał do jakiegoś kolegi panny Potter ulotniły się.” - przed „panny” przecinek.

* „-I co teraz? - zapytała Cornelia” - wbij sobie do głowy, że na końcu zdania stawiamy kropkę. Jeśli tego nie wiesz, proponuję wrócić do zerówki. W dodatku ten błąd powtarza się 1234567 razy.
*„dosc ciemna karnację” - dość i ciemną.
*„igrac” - igrać.
*„absoluyny” - absolutny.
*„pochwalic” - pochwalić.
*„Drugi, który zauroczył Elyon był również słusznego wzrostu(…)” - po „Elyon” przecinek.
*„zaklęc.” - zaklęć.
*„Wiecie gdzie to jest?” - przed „gdzie” przecinek.
*„z trudem opanowała się i nadał głosowi spokojny ton.” - nadała.
*„Wy to pewnie siostr Potter?” - siostry.
*„Cornelia odzyskała juz pewnosc siebie” - pewność.
*„Po chwili byli przed klasą zaklęc.” - zaklęć.
*„siostra zacisnęła nerwowo ree pod stołem.” - ręce.
*„-Oby Elyon trafiła do Slytherinu – myślała” - kropka na końcu zdania
*„dyrektor, mówił coś o zakazach, itd.” - w opowiadaniach nie stosujemy skrótów.
*„Obok dyra siedział Gandalf Dumbledore.” - na bora zielonego, cóż to za „dyro”?! Dyrektor!
*„ponuraka w czerni o paskudnych, czarnych tłustych do niemożliwości włosach” - przed „tłustych” przecinek.
*„Sciana” - ściana.
*„Stało tam pięc łóżek z kotarami i kolumnami.” - pięć.
*„Cornelia otworzyła dzwi, które były w pokoju.” – „drzwi”.
*„Siostrzyczki wykąpały się, przebrały i poszły spac. Nastepny dzień to już dzień lekcji!” - spać, następny, powtarzasz „dzień”
*„Przecisnęli się (najmniejszy problem miała ztym Cornelia - była naprawdę bardzo chuda a największy Elyon - była dosyc konkretnych rozmiarów) w stronę wyjścia” – „z tym”, „dosyć”, poza tym nie podobają mi się te wstawki w nawiasach. Mogłaś to napisać w formie opisu.
*„Na ciemnym preonie górowała zwalista postac Hagrida.” - peronie, postać.
*„-Po pięc osób do jednej!” - pięć.
*„Jesteście już w tej oto szkole a ja nazywam się Gandalf Dumbledore.” - przed „a” przecinek.
*„Teraz obydwie siostry wiedziały skąd znają czarodzieja.” - przed „skąd” przecinek.
*„Zatrzymali się przed stołkiem, na którym leżał kapelusz. Stary, wyświechtany.” - czy to nie lepiej wyglądałoby jako jedno zdanie? „(…)na którym leżał stary, wyświechtany kapelusz”
*„-I jam mam to paskudztwo włozyc na głowę!” - włożyć.
*„Pan Gandalf rozwinął długi zwój pergaminu i zaczął czytac.” - czytać.
*„chwilę milczała a potem zawołała” - przed „a” przecinek.
*„Laura z nieco zawiedzioną miną podeszła do stłu Gryffindoru” - stołu.
*„Cornelia zblizyła się do stołka i usiadła z wdziekiem.” - zbliżyła, wdziękiem.
*„-Hmm, co z tobą zrobic.” - zrobić. Poza tym to jest pytanie, co oznacza, że zdanie powinno być zakończone pytajnikiem.
*„Musicie po prostu wejsc na barierkę” - wejść.
*„-Z poczuciem, że to co robi może być dziwne Elyon ruszyła pewnym krokiem na barierkę” - przecinki przed: „co”, „może”, „Elyon”.
*„Na szynach stał już pociag. Czarno - czerwony.” - pociąg, poza tym to powinno być jedno zdanie. Na szynach stał już czarno-czerwony pociąg.
*„Pół godziny później jechali w nieznane.” - w nieznane? No cóż, chyba jestem kiepsko poinformowana, bo wydawało mi się, że jechali do Hogwartu.
*„-Elyon, obysmy tylko nie trafiły do Hufflepuffu - odezwała się Cornelia” - obyśmy.
*„-Czesc. Co u was?” - cześć.
*„Dziewczyna była dosyc ładna, ale nieumiejętnie ubrana” - dosyć
To nie są wszystkie błędy, o nie. To nie jest nawet ich jedna czwarta. Większość z nich to literówki, więc jeżeli zechce ci się poprawiać (w co bardzo wątpię), wystarczy, że wkleisz tekst do Worda, a prawie wszystkie wyrazy zostaną podkreślone na czerwono.

7. Język [3/10]

*Poprawność językowa [1/5]
Moje gratulacje, zdobyłaś jeden punkt! Często piszesz dwa pojedyncze zdania, kiedy lepiej prezentowałoby się jedno złożone, stosujesz powiedzenia typu „dyro”, zauważyłam również, że raz budujesz zdania zupełnie żałosne, innym razem używasz tonu górnolotnego, wyrafinowanego. Zdecyduj się na coś po środku.

*Wulgaryzmy [2/2]
Nie stwierdziłam.

*Humor [0/3]
I znów przyszło mi śmiać się do rozpuku z autorki i jej twórczości, przykro mi.

8.Drugie wrażenie [0/5]
Takie samo jak pierwsze, jeśli nie gorsze. Twój blog to tragedia pod wszystkimi względami. Od szablonu do treść. Postacie, świat, język - wszystko idzie do poprawki, o ile jakakolwiek poprawa jest w ogóle możliwa. Ja z natury jestem raczej optymistką i wierzę, że każdy może dojść do perfekcji, jednak zależy to tylko od autora. Uwierzysz, jak ci powiem, że moje początki były gorsze?

Zdobyłaś 7 punktów, wynik to nienajlepszy, a właściwie najgorszy. Tak, trafiasz do Vanitas Vanitatum. Zadowolona? Ja też nie. A teraz do rzeczy. Mam nadzieję, choć zapewne złudną, iż poprawisz błędy. Poza tym zastanów się nad bohaterami. Stworzyłaś mnóstwo „nudziarzy” zamiast skupić się na kilku i naprawdę dobrze ich zarysować. Radziłabym też zrobić coś z tragiczną fabułą, może wprowadzić jakiś intrygujący epizod, nagłe zwroty akcji? Radzę też zatrudnić porządną Betę, która na bieżąco wyłapywałaby błędy, oraz zmienić szablon. Ach, i jeszcze jedno. Nie uwzględniłam w ocenie ósmego rozdziału, gdyż został dodany podczas gdy ja już kończyłam ocenę. Wracając, zalecam czytanie książek oraz opowiadań z wyższego szczebla, bo żeby napisać jedno słowo, trzeba przeczytać ich tysiące.

Oceniła: Ariana

komentarze [20]

Skazaniec numer: [14.]
Ostateczny wyrok zapadł sobota, 3 maja 2008 o 00:15:52

Jak chcę to potrafię i oto dowód, kolejna ocena! Dobra, a teraz prawdziwy powód, dla którego zdecydowałam się pośpieszyć. Kolejnych notek na blogu wciąż przybywa, a nie sądzę bym miała ochotę brnąć przez nie wszystkie w zbyt… obszernych ilościach.

Oceniam: loraine-barden

devil 1. Pierwsze wrażenie [0/5]
Kiedy rzuciłam okiem na tekst moje oczy poważnie zraziły dwa błędy występujące dokładnie w pierwszym zdaniu! To jednak nie jest najgorsze. Szlag mnie trafił, gdy ujrzałam coś innego. Już niebawem dowiesz się, o co mi konkretnie chodzi. Grafika koszmarnie mi się nie podoba, jeśli w ogóle może być o niej mowa. Straszny chaos i niedziałająca sonda – oto co muszą oglądać moje biedne oczy. Tytuł niezmiernie ciekawy i oryginalny, zwłaszcza, że zawiera imię i nazwisko głównej bohaterki. Miałam ochotę kliknąć czerwony krzyżyk w prawym, górnym rogu ekranu, kiedy zauważyłam, że mam przeczytać aż siedem notek. W sumie nie wiedziałam, jakiej one są treści, ale w końcu tu mówimy o pierwszym wrażeniu, nie?

2. Pomysł [0/10]
Rozbawiłam się niezmiernie. Pomysł? Uciekł i schował się do mysiej dziury. Przykro mi bardzo, ale o żadnym pomyśle nie ma mowy. Cała historia zaczyna się od podróży do Hogwartu, dziwnie nieprawdopodobne. Cztery pierwsze rozdziały opisują jakieś dwa tygodnie od rozpoczęcia roku szkolnego. Takie przysłowiowe lanie wody. Arogancka Lily i jedenastoletni Syriusz flirtujący z dziewczyną. Błagam, zastanów się nad tym, co piszesz. Brak konkretnego celu, choćby najmniejszego punktu zaczepnego dla akcji. Dno totalne i dwa kilometry mułu. Może dopiero pod nim ukrywa się pomysł, o ile wyszedł z mysiej dziury.

3. Wygląd [0/18]
Następuje wydarzenie finałowe, czyli dowiesz się, dlaczego szlag mnie trafił już na początku. Czy zgłaszając się do mnie miałaś świadomość, że plagiatom i złodziejstwu mówię stanowcze NIE? Jeśli nie wiedziałaś, przykro mi. Naprawdę sądzisz, że tylko ty znasz obcojęzyczne strony z szablonami? Na twoje nieszczęście jestem obeznana w te klocki. Gdy tylko zorientowałam się, że bezczelnie przywłaszczyłaś sobie czyjąś pracę, postanowiłam w ogóle nie oceniać cię pod aspektem wyglądu, jako że wszystko jest tu ze sobą powiązane, a wymalować od razu wielkie kółko. Rozumiem, gdybyś pobrała dodatek uczciwie i nie kasowała podpisu rzeczywistego autora. Jednak chamstwa nie toleruję. Dowód? Proszę kliknąć TU.

4. Treść [7/58]

*Narracja [0/3]
Koślawa, mimo to niby poprawna. Ogólnie twoje opowiadanie składa się bardziej z opisów niż dialogów, które swoją drogą leżą i ubolewają nad swoim marnym losem. Te pierwsze również można by udoskonalić. Raz piszesz z perspektywy Loraine, potem jednak skupiasz się na kimś innym. Zdarzało się też, że skakałaś w czasie. Zaczynam poważnie wątpić w sens tego wszystkiego.

*Akcja [3/20]
Przeczytałam całe opowiadanie, ale niestety nie pamiętam, by cokolwiek utknęło mi w pamięci, może za wyjątkiem niektórych żenujących sytuacji. Tak więc muszę wspomóc się tekstem. Jak już wspomniałam wszystko zaczyna się od podróży do Hogwartu. Zauważmy, że wtedy twoja bohaterka dopiero zaczyna naukę w tejże szkole. Przyznam, nieco się zdziwiłam, bo spodziewałam się raczej uroczej piętnastolatki. Gdy tylko wchodzi do pociągu, już wpada na Jamesa Pottera… i tak poznaje Huncwotów. Oryginalnością to nie grzeszysz na pewno. Przez pierwsze cztery rozdziały nic praktycznie się nie dzieje. Jest uszczypliwa i niemiła Lily, sporo wymyślonych postaci, z których tylko kilka zapamiętałam. Huncwoci – jak to Huncwoci. James czołowy urwis, Syriusz flirtuje już za młodu, pulchny i niezdarny Peter oraz nie taki rozsądny, jakby mogło się wydawać, Remus. I jeszcze cała sprawa z Evą. Moment, w którym czterech chłopców zawarło przysięgę dało się ścierpieć. Przynajmniej nie usypiałam, a zdarzyło mi się to kilka razy w ciągu czytania. Po prostu nie potrafisz zaciekawić czytelnika i w twoim opowiadaniu nie działo się nic, co jakoś szczególnie by mnie zaintrygowało. Jamesowi w końcu udało się zaprzyjaźnić z Lily, niestety nie na długo, Syriusz lekko zbacza ku Loraine. Nadal pamiętajmy, że mają tylko po jedenaście lat! W siódmej notce, a zarazem ostatniej, próbujesz rozwinąć akcję. Niestety, jest ona jedynie poważnym pogwałceniem kanonu – niczym więcej. Na koniec miła pogawędka z Hagridem. Zasnęłaś przy czytaniu mojego zdania na temat akcji? W takim razie, co ja biedna miałam zrobić czytając te flaki z olejem, wybacz mi dosadne określenie. Masz trochę punktów na zachętę. Mam dzień dobroci.

*Bohater pierwszoplanowy [0/10]
Loraine Barden. Blondynka, która nie ma rodzeństwa. Przeważnie wie, czego chce i dąży do osiągnięcia celu, energiczna, żywiołowa, wychowywana wśród mugoli. Nie jest tchórzem, a więc nic dziwnego, że nie przestraszyły jej groźby starszej koleżanki. Ech… co mam więcej napisać? Loraine jest tak nudna, że naprawdę nie mam szerokiego pola do popisu. Co my o niej wiemy? Pamiętasz jak w którymś momencie opisywałaś Nadine? Dokładnie taka jest twoja bohaterka. Z treści opowiadania nic nie pozwala mi jej poznać bliżej. Kompletnie nic do mnie nie przemówiło.

*Bohaterowie drugoplanowi [2/5]
Tutaj już nie jest tak kiepsko, choć i nie rewelacyjnie. Mamy Huncwotów, Lily, Nadine – oni zapełniają trochę wielką, czarną dziurę. Zarysowani średnio na jeża, ale szczerze mówiąc nie najgorzej. Sądzę, że czasem skupiasz się bardziej na nich, niż na głównej bohaterce, która między innym dlatego jest kompletnym dnem.

*Kanoniczność [0/10]
Jestem absolutnie wkurzona! Już dawno nikt tak nie zbezcześcił mojego idealnego, kanonicznego świata. Po pierwsze McGonagall była surowa, ale na pewno nie siała grozy i nawet za czasów Huncwotów nie była młoda, orzesz! Ale mam lepsze: młody Filch ze starym kotem *nie może ze śmiechu*. Teraz chcę wiedzieć, jakim cudem Nadine kazała Loraine wynieść się z ich dormitorium. Nie wiesz? Nic na to nie poradzę. Napisałaś, że Bellatriks była trzy lata młodsza od Lucjusza. Muszę cię zmartwić: była o tyle od niego starsza. A jeśli już o niej mowa, to na pewno nigdy nie poniżała Narcyzy mimo swojego podłego charakteru. Czarny Pan lubi asystę jedenastolatków? A Andromeda nie mogła spotkać się w Hogwarcie z Huncwotami. Zapamiętaj też, że czarodzieje nie mają pojęcia jak posługiwać się zapałkami! Syriusz i James są spokrewnieni przez małżeństwo któregoś tam pokolenia? Jasne… a ja jestem spokrewniona z Husajnem. Radzę współpracować z leksykonem.

*Mary Sue [2/5]
Hurra, moja najlepsza przyjaciółka wróciła. Żartowałam oczywiście. Tyle, że ona rzeczywiście wróciła, jednak ja się nie cieszę – wręcz przeciwnie. Zżeram aż trzy punkty za całą marysuistyczną budowę Loraine. Syriusz ją lubi, ba! Wszyscy ją lubią i jest taka urocza. Reszta w porządku jak na razie, tylko popracuj nad panną Barden.

*Świat przedstawiony [0/5]
Wcześniej zakomunikowałam, że na twoje opowiadanie składają się głównie opisy, które można jeszcze udoskonalić. Zbyt mało dialogów, jednak i tak stwierdzam, że są tandetne. Nie podoba mi się osadzenie fabuły w czasie, tak samo jak to, że dwa rozdziały przypadają na jeden tydzień, a nic w nich się nie dzieje. Jak tak dalej będzie to postaraj się, aby na stronie głównej twojego bloga widniała tabliczka „Grozi nudą”.

5. Dział o Autorze [3/5]
Nie napisałaś nic konkretnego. Znalazłam charakterystyki bohaterów, ale o Autorce nie ma zupełnie nic. Poznajemy jedynie twoją historię związaną z tworzeniem. Dobre i tyle, prawda? W sumie nawet ładnie.

6. Błędy [0/25]

*Ortograficzne [0/5]
*orzechowo włosy - orzechowowłosy
*Pokoju Wspólnym – z małych liter.
*purpurowo – złotych – bez spacji, jako że to łącznik, a nie myślnik.
*czarno – białe – patrz wyżej.
*Witted'a – zbędny apostrof.
*wierzy - wieży
*Drzewem – nie ma potrzeby pisania tego wyrazu z wielkiej litery, gdyż chodzi tu o Wierzbę Bijącą.
*Kettleburn’owi – bez apostrofa.

*Interpunkcyjne [0/5]
*„Nie masz gdzie siedzieć? – Zapytał, ściągając ciemne brwi.” – „zapytał” z małej litery.
*„Czemu nie lubisz Syriusza? – Zapytał (…)” – „zapytał” z małej litery.
*„Nie powiedziałam, że go nie lubię. – Mruknęła (…)” – zbedna kropka i „mruknęła” z małej litery.
*„To jest Peter, nie miał gdzie się usadowić... – Rzucił czarnowłosy (…)” – „rzucił” z małej litery.
*„Może nasza nowa koleżanka będzie miała z kim pomówić, bo mnie chyba nie lubi. -Powiedział cicho przyjaciel Jamesa (…)” – zbędna kropka i „powiedział” z małej litery.
*„Myślałem, że dziewczyny umieją tylko jeździć z wózkami i lalkami – Powiedział Remus ze
szczerym podziwem na twarzy – Równa jesteś – Dodał ciszej, słysząc, jak James i Syriusz (…)” – „powiedział” z małej litery, kropka po „twarzy”, „dodał” z małej litery.
*„Eva dalej flirtowała z Syriuszem a Nigel (…)” – przecinek po „Syriuszem”.
*Krukon zgodził się, i wcale nie pożałował (…)” – zbędny przecinek.
*„(…) rozmowy z co drugą starszą osobą…” – przecinek po „drugą”.
*„McGonagall szukała odpowiednich słów, żeby zwymyślać nowego ucznia i za bardzo go przy tym nie obrazić – słuchaj, Potter.” – kropka po „obrazić” i „słuchaj” z wielkiej litery.
*„ Profesor McGonagall pokręciła głową z rezygnacją – przyjdź do mnie w poniedziałek o siedemnastej, nie masz już lekcji.” – kropka po „rezygnacją” i „przyjdź” z wielkiej litery.
*„(…) tak samo jak uwagi nauczycieli - uniosła oczy do nieba i oddaliła się pospiesznie (…)”kropka po „nauczycieli” i „uniosła” z wielkiej litery.
*„Oczywiście, był świadom jak duży jest zamek (…)” – zbędny przecinek.
*„Pochwal się, jak poradziłeś sobie z pierwszym szlabanem. – poprosił (…)” – po co ta kropka?
*„(…) jak moja praca będzie całkiem bezsensowna. – dodał jeszcze (…)” – patrz wyżej.
*„(…) mając lat jedenaście tudzież trzynaście.” – przecinek po jedenaście.
*„Podnieśli się szybko, i biegiem ruszyli (…)” – zbędny przecinek.
*„Tylko trochę. – Mruknął nieśmiało (…)” – zbędna kropka i „mruknął” z małej litery.
*„(…) nie zdążyłem się odezwać… - Krzyknął Tylor Crops (…)” – „krzyknął” z małej litery.
*„Dobra. To następnym razem! – uśmiechnęła się jeszcze (…)” – „uśmiechnęła” z wielkiej litery.
*„(…) zaśmiał się serdecznie, i już nadstawił ucho (…)” – zbędny przecinek.
*„Nie znam jej – burknął – znaczy, nie znałem (…)” – kropka po „burknął” i „znaczy” z wielkiej litery.
*„Eve? Eva? - nie miała do niego najmniejszego żalu (…)” – „nie” z wielkiej litery.
*„(…) mina jej zrzedła a oczy otwarły się szeroko.” – przecinek po „zrzedła”.
*„Tędy – James pociągnął ją w lewo (…)” – kropka po „tędy”.
*„(…) wpadła na Pottera – A, Lily, to ty.” – kropka po „Pottera”.
*„(…) po czym jak gdyby nigdy nic wróciła do lektury.” – kropka po „czym”.
*„(…) dodał jeszcze – Nigdy nie byłem twój (…)” – kropka po „jeszcze”.
*„(…) wrócić? – tymi słowy (…)” – „tymi” z wielkiej litery.
*„(…) dodał pospiesznie, wskazując na dziewczynkę – a to Marvin, obiecał mi (…)” – kropka po „dziewczynkę” i „a” wielką literą.
*„(…) zaczął James, jak zwykle tracąc podczas gadania wątek – no, ale co ja chciałem...” – kropka po „wątek” i „no” z wielkiej litery.
*„(…) przez szparę między drzwiami, a podłogą (…)” – zbędny przecinek.
*„(…) przeszkadzali mi pozostali Huncwoci – Albo chociaż się zamknąć i zgasić lampki (…)” – kropka po „Huncwoci”.
*„Chwilami się jej boję – zachichotał nerwowo, odruchowo dotykając skrzydełka nosa – kiedyś coś wygadałem (…)” – kropka po „nosa” i „kiedyś” z wielkiej litery.
*„A wy to czasem nie jesteście znajomymi tych ancymonów, co? – musiał mieć na myśli (…)” – „musiał” z wielkiej litery.
*„(…) obiecałem psorowi Kettleburn’owi że przygotuję pewne (…)” – przecinek po „Kettleburn’owi”.
*„Musimy się jakoś nazwać… - wszyscy pokiwali potakująco głowami (…)” – „wszyscy” z wielkiej litery.
*„Zbyt oczywiste – mruknął Remus – może Huncwoci?” – kropka po „Remus” i „może” z wielkiej litery.
*„Jestem za. – wszyscy byli.” – „wszyscy” z wielkiej litery.
*„Rozumiesz mnie? Nie będziesz – po czym wstała (…)” – kropka p „będziesz” i „po” z wielkiej litery.
*„Połaskotałeś ją? To ja pogłaszczę – jak powiedział, tak zrobił (…)” – kropka po „pogłaszczę” i „jak” z wielkiej litery.
*„(…) głos rozniósł się echem po kamiennym korytarzu – Jakby… mnie ugryzła… - czarnowłosy podetknął sobie (…)” – kropka po „korytarzu”, „czarnowłosy” z wielkiej litery.

*Literówki [0/5]
*przez – przed
*Hufflepuff – Hufflepuffu
*za – a
*Griffindorem - Gryffindorem
*Powiedźmy - powiedzmy
*z sobotę – w sobotę
*smoczek - smoczej
*zdaniem - zadaniem

*Gramatyczne [0/5]
*„Dorastanie w towarzystwie pozbawionym rówieśników z tego świata odbił się na jej wiedzy o codzienności.” – dorastanie to ono, więc „odbiło”.
*„Dało się słyszeć ostatnie słowa pożegnań i obietnic, o tym, jakim grzecznym się będzie już w Hogwarcie.” – po jakie licho to „już”?
*„Loraine przed kwadrans siedziała na materacu swojego łóżka i gapiła się na niezmiernie energiczną Lily, która wypakowała już wszystkie swoje rzeczy, przestawiła stoliczki, poukładała na nich jakieś idiotyczne stroiki, które rano na pewno bardzo spodobają się im wszystkim, popatrzała się na swoją różdżkę bardzo długo, po czym, wyraźnie znudzona, zapytała Lor, czy wszystko w porządku, na tyle cicho, by nie obudzić Nadine, współlokatorki, która nawet nie raczyła powiedzieć o sobie więcej, niż to, że poza imieniem Nadine, ma na nazwisko Sway, i to powinno, w mniemaniu czarnowłosej, wystarczyć ciekawskim duszyczkom.” – bardzo długi ten kwadrans.
*„(…) która od piątku wieczór była jak widmo.” – powinno być: „od piątkowego wieczoru”.
*tą idiotkę – tę idiotkę
*Droga Petuniu! – Droga Petunio!
*tą sobotę – tę sobotę
*„Zwykle mija się takie klasy, kiedy w budowli panuje wrzawa czy ogólny chaos, ludzie przepychają się, chcąc zdążyć na ciepłe ziemniaki, które mają dość bezczelności, by stygnąć w zadziwiającym tempie, lub gdy oddech wyjątkowo nadgorliwego woźnego łaskocze w szyję i przyprawia o mdłości; nie należy bowiem do wielkich tajemnic, że Filch niespecjalnie dba o higienę jamy ustnej, zawsze jest to jakiś sposób, żeby pomęczyć rzekomych rozbójników, skoro nawet nie wolno ich trzepnąć na opamiętanie.” – nie sądzisz, że to zdanie jest też trochę za długie?
*tą uwagę – tę uwagę
*„Czarnowłosa chwyciła jeden z jaśków i trzepnęła nim w potylicę przyjaciółki. – Idziemy – postanowiła dziarskim tonem, odrzucając poduszkę gdzieś na bok. Jakby podłoga nie była już wystarczająco zagracona.” – przeczytaj na głos i przemyśl to co uczyniłaś.
*„Ee.. tylko raczej się ich nie lubi (…)” – jeśli już, to trzy „e”.
*„Rozmawiając i doglądając testrali (…)” – nie sądzisz, że „testrale”?
*„Nauczyciele nie potrafili najwyraźniej zrozumieć, że jakimś cudem pierwszoroczni są bardziej zainteresowani poznaniem zamku, niż dwunastu sposobów wykorzystania smoczek krwi.” – raczej „dwunastoma sposobami”.
*„Ogień wesoło tańczył na kominku (…)” – błagam, „w” kominku.
*„(…) ryjkowatych nosach i zielonkawych oczach wielkości piłki do tenisa.” – „piłek do tenisa”, ponieważ ciągle mówimy o liczbie mnogiej.
*„Zdecydował się przede wszystkim zdobyć to wszystko jednego wieczora.” – „jednego wieczoru”.

*Rzeczowe [0/5]
*„(…) która z powodu pracy jej ojca mieszkała z dala od innych czarodziejów – młodych czy starszych – zostawiła swoje mugolskie koleżanki w Derby, gdzie mieszkała.” – powtórzenie.
*„Hałas był nieodłącznym towarzyszem rodzin żegnających swe dzieci przez ich wyjazdem do szkoły, w której ich pociechy miały uczyć się magii.” – powtórzenie.
*„Loraine szybko przebiegła spojrzeniem oczu (…)” – dziwne by było, gdyby spojrzała nosem.
*„(…) fantastycznego pomieszczenia, Wielkiej Sali, w której ustawiono cztery długie stoły, równolegle do siebie, i jeden prostopadle do całej reszty. Sklepienie Wielkiej Sali wyglądało jak prawdziwe niebo, z gwiazdami i chmurami, wędrującymi po ciemnym granacie wieczorowego sklepienia.” – logika na miarę Einsteina.
*„(…) popatrzała się na swoją różdżkę bardzo długo (…)” – a różdżka spojrzała na nią bardzo krótko.
*„(…) bez potrzeby zadzierania głowy podczas rozmowy z co drugą starszą osobą… A jak bardzo podobało mu się, że na jego popisy coraz więcej dziewczyn zadarło głowy!” – nie za dużo tego zadzierania?
*„(…) uśmiechem ku nauczycielce, czekając na widowisko. I faktycznie, kobieta zaczęła machać z gniewem wymalowanym na młodej twarzy ku Potterowi (…)” – ciągle robili coś ku sobie.
*„Eva Grange należała do tych dziewczyn, dla których liczy się tylko popularność. Liczyła się w szkole (…)” – a ja doliczyłam się kolejnego powtórzenia.
*„Mają fiźla na punkcie czystości krwi.” – co mają???

7. Język [4/10]

*Poprawność językowa [2/5]
Pierwsze, co od razu przyszło mi na myśl to fakt, że stanowczo nadużywasz słowa „rzekomo”. Nie używasz zbyt wyrafinowanego języka, ale też nie jest on rodem z rynsztoka. Dużo można polepszyć. Unikaj mowy potocznej, postudiuj mądre słowniki i zapamiętuj coraz to więcej bardziej skomplikowanych słów. Na razie jesteś na etapie mowy podwórkowej, że tak pozwolę sobie powiedzieć.

*Wulgaryzmy [1/2]
Dosłownie jedna cholera się zawieruszyła. Niestety, aż jedna.

*Humor [1/3]
Nie było tak koszmarnie drętwo. Coś mnie rozbawiło. Czasami rzeczywiście było zabawnie, innym razem śmiałam się z głupoty. Ważne, że coś było.

8. Drugie wrażenie [1/5]
Przykro mi to mówić, ale twój blog nie różni się niczym od stu milionów innych blogów o Huncwotach, Lily itede. Przeczytałam go – niestety, nic nie zapamiętałam. Słowa wpłynęły do głowy i wyparowały nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Takie sobie opowiadanko. Wiem jednak, że się starasz i to najważniejsze.

Kończmy tę nierówną walkę. Zliczam punkty i przypuszczam, że ich ilość nie powali cię na kolana. Wiesz, tak sobie myślę, że gdybyś nie ukradła kodu HTML byłoby lepiej. Nie wiem o ile, ale na pewno lepiej. W chwili obecnej uzyskujesz 15 punktów, czyli twój blog mianuję Koszmarnym DzieUem. Ostatnimi siłami złapałaś się tej kategorii. Tak czy inaczej mam nadzieję, że przemyślisz to i owo. Nie ma co się bulwersować tylko rzeczywiście głęboko się zastanowić nad swoim blogiem.

Oceniła: Devil

komentarze [11]

Skazaniec numer: [13.]
Ostateczny wyrok zapadł czwartek, 1 maja 2008 o 23:27:10

Znowu pomijam turn-the-page. Po prostu jest to opowiadanie, nad którym trzeba trochę dłużej posiedzieć i jakoś nigdy nie mam czasu, by ocenić je w całości. Proszę więc cierpliwie czekać, od razu mówię, nie wiem jak długo.

Oceniam: bezczelne-fanfiction

devil 1. Pierwsze wrażenie [4,5/5]
Tytuł niesamowicie intrygujący. Sama jestem bezczelna, więc tu mnie masz! Już na samym początku wita mnie duża grafika, które wręcz ubóstwiam, choć i minimalistycznym szablonom nic nie brakuje, o ile są porządnie wykonane. Ale zaraz… prawie rozpłakałam się na widok moich dwóch ulubionych, rudych i w dodatku piegowatych gęb. I panna piratka się gdzieś z prawej zawieruszyła. Poza tym czcionka czytelna. Wszystko biało na czarnym, a raczej pomarańczowo. Widzę, że osiem długich notek przede mną, ale i to mnie zbytnio nie odstrasza. W końcu po to tu jestem, żeby czytać. Zauroczona bliźniakami, z nadzieją, że będą odgrywać swoją rzeczywista rolę Weasleyów, a nie jakiś szlamowatych supermanów zabieram się łapczywie za pochłanianie tekstu. Pół punktu zżeram za „to coś”. Dokładniej chodzi mi o ten dziwny cień przed twarzą Keiry. Mi to przypomina plamę od herbaty, a co to jest konkretnie? Dobra kończę, bo wyskoczyła mi reklama Totolotka. Od razu mówię, że w tym punkcie nie czepiam się szczegółów. Za to oberwiesz później.

2. Pomysł [8/10]
Postanowiłaś pisać o pewnej Ślizgonce, absolwentce Hogwartu, która w gruncie rzeczy nie jest taka zła jak mogłoby się wydawać, ale o tym potem. Przyjaciółka Draco Malfoy znacznie ochładza swoje stosunki z chłopkiem, gdy ten dowiaduje się, że dziewczyna zamieszkała z bliźniakami Weasley. Prowadzą zwykłe młodzieńcze życie aż do momentu, w którym przychodzi list od Dumbledora, oznajmiający, że Fred i George mają się stawić w Kwaterze Głównej Zakonu Feniksa. Co dziwniejsze Claire również. Jest też wątek dotyczący Desmonda, uroczego wampira, niegdyś wypełniającego poważną misję dla Zakonu, z której tak do końca cało nie wyszedł. Właśnie sprawa tego pana zajmuje kilka pierwszych rozdziałów. Ujawnia się prawdziwa ślizgońska natura Verity – dopuszcza się małego oszustwa. Pomógł jej… Syriusz?! Nie żaden cioteczny kuzyn, czy sąsiad spod dziesiątki, a TEN Syriusz, który właściwie powinien nie żyć. Zmartwychwstał? O tym później. Poznajemy też nieznanego bliżej osobnika, który bardzo pomaga naszym bohaterom. Podstęp Claire wychodzi na jaw. Wkrótce wszyscy wracają z wyprawy, a w Kwaterze Głównej zastajemy nawet Świętą Trójcę. Następnie Claire i bliźniacy wracają do swojego, niewielkiego mieszkania, a czytelnik ma wrażenie, że razem z nimi cofa się do rozdziału pierwszego. Coś się jednak dzieje, bo Verity nareszcie się przełamuje i spogląda w przeszłość. Co mamy dalej? Percy też się pojawia i odgrywa ważną rolę w życiu Claire nie tyle swoją osobą, ale decyzjami, które dzięki niemu stały się prostsze do podjęcia. Ósmy rozdział moim zdaniem różni się od poprzednich. Desmonda poznajemy nieco lepiej, Severusa Snape’a też. Spodobał mi się Lestat – bardzo sympatyczny kot, który trochę przypomina mojego, tyle że ten nie potrafi mówić – inaczej już dawno wyjaśniłabym mu, dlaczego nie ma prawa zajmować fotela przed telewizorem. Nie odbiegając od tematu: dziewczyna wraca do szkoły – przypadkowo. Niby ciekawie i z pomysłem, ale brakuje mi jakiegoś konkretnego wątku, takiego, na którym opierałoby się wszystko inne. Jak na razie to wydarzenia są tylko jakoś niespójnie splecione, ale będę niesprawiedliwa zżerając więcej punktów, które ci się rzeczywiście należą.

3. Wygląd [12/18]

*Grafika [8/11]
Jak już wcześniej wspomniałam jestem zwolenniczką szerokiej grafiki, choć pod tym aspektem jestem też bardziej wymagająca. Niesamowicie podoba mi się ogromny napis „Bezczelne Fanfiction”, który pasuje do opowiadania, bo jest taki trochę… agresywny? Motto też trafnie dobrane. Denerwuje mnie zbyt duża różdżka, mam do niej mieszane uczucia. Za to wydobywa się z niej ładne światełko. W sumie twoja grafika nie ma w sobie jakichś nadzwyczajnych efektów czy czegoś takiego, ale jest bardzo ładna i dobrze wykonana. Trzeba dodać, że samodzielnie, co też jest ważne. Efekty linków pasują i jest zrobiony jak należy mój ukochany suwak. Podoba mi się, choć jest inaczej. Tylko usuń tę plamę! Masz w domu Vanish? Bez chlorowych wybielaczy oczywiście.

*Dodatki [1/3]
Kobieta zmienną jest, to fakt. Jeszcze niedawno uważałam muzykę za coś zbędnego, następnie ją tolerowałam, a teraz stwierdzam, że dzięki niej naprawdę łatwiej wczuć się w klimat opowiadania. U ciebie pasowałaby jakaś szybka, zwinna i zaczepna melodia. Co by było lepiej wyobrazić sobie bezczelne miny bliźniaków, kiedy robią komuś kawał. Ulubionych masz tyle ile trzeba, nawet avatar się znalazł na stronie. Niestety na tym koniec. Musisz koniecznie coś z tym zrobić. Cokolwiek.

*Avatar [2/2]
Bardzo ładny i zachęca do wejścia na bloga.

*Estetyka [1/2]
Albo mam zły dzień, albo naprawdę jestem wredna. Linki do rozdziałów zamieszczone. Odetchnęłam z ulgą. Czuję jednak wyraźny niedosyt. Owszem, tekst w menu jest udany i ogólnie jest okey, ale nie podobają mi się buttony na samym dole. Może zamieść je również w postaci linków? Dalej. Data dodania notki jest na samym jej końcu. Choć większość ludzi nie zwraca na nią uwagi, to jednak myślę, że lepiej by było, gdyby widniała na samej górze. Zwrócę jeszcze na coś uwagę. Pod bodajże rozdziałem trzecim dwa razy umieściłaś informację, by czytelnicy wpisywali się do księgi gości. To tylko takie przeoczenie, ale skasuj, bo jest niepotrzebne. Reszta w jak najlepszym porządku.

4. Treść [47/58]

*Narracja [3/3]
Trzecioosobówka bez zarzutu. Mnóstwo udanych opisów, poznajemy odczucia bohaterów i stajemy oko w oko z sytuacjami, w które wmieszane są postacie. Tyle, wiem, że krótko, ale mam nadzieję, że nie zdążyłaś zasnąć? Niech pełna trójka cię obudzi.

*Akcja [16/20]
Działo się, działo. Ale czy tak wiele? Zobaczymy. Wiem, że w pomyśle zahaczyłam trochę o akcję, ale w takim razie zanudzę cię jeszcze raz. Początek mi się podobał. Cała wyprawa w góry, podstęp Verity, lecz później trochę usypiałam aż do momentu osiągnięcia celu wyprawy. Wtedy czytałam wszystko bardzo szybko, zaciekawiona dalszym rozwojem akcji. Powrót do Kwatery Głównej w wielkim stylu, bardzo ładnie. Yyy… wybaczysz, że jednak wypowiem się w skrócie? Chyba bez sensu znów streszczać całe opowiadanie. Tak niefortunnie wyszło, że rozpisałam się w „pomyśle”. Akcja wartka i szybka z małymi tylko, nudnymi zgrzytami. Ty, który czytasz ocenę? Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na bloga panny Claire Verity. Im więcej rozdziałów, tym więcej się działo, wyjaśniało i gmatwało jeszcze bardziej. Zawsze potrafisz czymś zaciekawić czytelnika, ale jak już mówiłam musisz wszystkie watki pozbierać w jedną „kupę”. I to by było na tyle.

*Bohater pierwszoplanowy [9/10]
Witamy się z piękną, utalentowaną, inteligentną i w ogóle wspaniałą pod każdym pozorem blondynką… Wróć! Choć blondynką ona niewątpliwie jest to z tą wiązką epitetów rzeczywiście przesadziłam. Claire Verity ma charakter, co da się zauważyć już od pierwszych zdań notki. Uwielbia bliźniaków ze wzajemnością, choć jest Ślizgonką z krwi i kości. Jej niski wzrost nie pozwala jej na choćby ściągnięcie czegokolwiek z wiszącej, kuchennej szafki. Moim zdaniem to nawet zabawne. Postać bardzo dobrze zarysowana. Znamy też jej gorsze strony i choć bohaterka tego nie okazuje, to jednak dzięki pomocy wszystkowiedzącego narratora dajemy radę. Claire jest bardzo energiczna, a co najważniejsze tchnęłaś w nią ducha. Większość ludzi piszących bloga zapomina zrobić to ze swoim pierwszoplanowym bohaterem. Ogólnie dobrze ją znamy, a ja zaczynam się powtarzać, więc już powoli kończę. Odejmuję punkt, bo wydaje mi się, że Verity zbyt często reaguje agresywnie i trochę na siłę chcesz zrobić z niej wredną istotę. Przecież na początku, bynajmniej ja tak to odebrałam, ukazujesz, że mimo wszystko nie taki diabeł straszny jak go malują.

*Bohater drugoplanowy [5/5]
Bliźniacy, bliźniacy i jeszcze raz oni! Kocham! Ale ty wiedziałaś, podstępna jedna;) W sumie nie obchodzi mnie nic innego, skoro rudzielcy są tak wspaniale przedstawieni i od razu dałabym ci maksimum bez zbędnych ceregieli, to jednak chyba nie powinnam. Draco Malfoy jest najwspanialszym Draco, jakiego kiedykolwiek udało mi się wynaleźć w opowiadaniach jak dotychczas. W stu procentach przypomina mi Lucjusza, ale uczucie, jakim darzy Claire jest po prostu urocze. Desmonda również cudnie udało ci się wykreować. Pewien wampir, którego pokochałam od razu. Ten facet to ma życie, nigdy się niczym nie martwi, humor dopisuje mu zawsze. Mamy Dumbledore’a i Snape’a, ale pozwól, że nie zatrzymam się przy nich dłużej, a zajmę się kimś dla mnie przyjemniejszym. Syriusz. Doszczętnie depcząc kanon mogę powiedzieć, że twoje opowiadanie bez niego nie byłoby takie samo. Jest świetny! Dokładnie takiego go sobie wyobrażałam. Przewinęło się jeszcze wielu mniej ważnych bohaterów, ale bez sensu jest ich wszystkich tu wypisywać. Jestem nasycona i gotowa przejść do następnego podpunktu.

*Kanoniczność [4/10]
O Zeusie! Czyżbyś wskrzesił Syriusza? Ależ dlaczego?! Nie, ty to zrobiłaś! *mściwie wskazuje palcem na pewną gimnazjalistkę* Przynajmniej podałaś jakiś powód, a nie od tak sobie. Zanim zdążyło trafić go zaklęcie Desmond wykazał się refleksem i pan Black żyje sobie w najlepsze. Dumbledore wcale nie podobny do tego, którego wymyśliła Rowling. Daje się ponieść emocjom? Też mi coś, on? Nigdy! Ale na tym nie koniec. Najlepsze jest to jak niektórzy go traktują, a przecież zawsze budził pewien respekt, chodzi tu głównie o Snape’a. Tak, który swoją drogę też kanonicznością nie grzeszy. A Fred i George… fakt, są cudowni, ale z tego drugiego zrobiłaś zbytniego bystrzacha. Domyślam się, że jest trochę bardziej rozsądny od Freda, gdyż niedługo połączysz go z Verity. I jeszcze jedno mi się przypomniało: Bellatriks w ogóle nie przypomina Bellatriks. Ona niby powiedziała młodemu Malfoyowi o ważnej misji? Taa… a ja tańczę teraz salsę w samych majtkach. Gdybym miała naprawdę zły dzień w punktacji ujrzałabyś o wiele niższą cyfrę.

*Mary Sue [5/5]
Żadnych syndromów nie dostrzegłam. Każdy bohater jest dobrze nakreślony i niezbyt idealny. Co się tyczy głównej postaci – patrz wyżej. Panna Maria ma wakacje. Może przyśle ci pocztówkę z Jamajki?

*Świat przedstawiony [5/5]
Wszystko elegancko. Są opisy, kiedy trzeba – wesołe i zabawne, kiedy indziej – poważne i takie… nie chce mi się szukać odpowiedniego słowa. Wybacz. Emocji masę, pełno śmiechu, a dialogi są wspaniałe. Tu należą ci się pochwały i laury, więc i ja dołączam się do aplauzu.

5. Dział o Autorze [5/5]
Na początku wzruszająca dedykacja, choć do tych prawdziwych rodem z argentyńskich telenoweli, a raczej Onetu dużo ci brakuje. Uważasz charakterystyki bohaterów za zbędne – ja twierdzę, że decyduje o tym Autor. Następnie kilka słów o sobie, takich mało szczegółowych, ale to już, jak kto chce i potrzebuje. Mi w szczególności wystarczy. Wszystko ładnie i zgrabnie napisane.

6. Błędy [7/25]

*Ortograficzne [0/5]
*Faweks - Fawkes
*ała - aua
*King Cross – King’s Cross
*Hogwart Express – Hogwart’s Express
*„(…) mogła tylko błagać Los (…)” – to Bóg Los, że z wielkiej litery?
*Dumbledore’m – Dumbledore’em
*George’m – George’em
*Snapem – Snape’em
*Desmond’a – niby po co ten apostrof?

A teraz puszczę wiązankę, przez którą poleciało większość punktów. Zapamiętaj raz na zawsze, że każde nazwisko angielskie, kończące się na literę „y” wymawianą jako „j” niezależnie od jego deklinacji piszemy bez apostrofa. Ciekawe czy coś przeoczyłam. Dodam, że błędy te wielokrotnie się powtarzały.

*Weasley’em
*Weasley’om
*Weasley’ami
*Weasley’ów
*Weasley'owie
*Kingsley'a
*Weasley’a
*Malfoy’owi
*Malfoy’ów
*Malfoy’a

*Interpunkcyjne [0/5]
*„Moja…? – dziewczyna uniosła pytająco brwi.” – „dziewczyna” z wielkiej litery.
*„A dlaczego otworzyłaś list do nas? – Zaatakował nagle George.” – „zaatakował” wiąże się bliżej z wypowiedzią, więc powinno być z małej litery.
*„Czuj się jak u siebie. – Ten rozłożył ręce w geście powitania – Ale wiesz (…)” – kropka po „powitania”.
„Potem im opowiesz. – Przerwała powitanie pani Weasley (…)” – zbędna kropka i „przerwała” z małej litery.
*„(…) mrucząc pod nosem coś o zarozumiałych starcach. wyganianiu z własnego mieszkania i rządzeniu (...)” – wyliczasz, więc zamiast kropki – przecinek.
*„Desmond… - Zaczął Dumbledore (…)” – „zaczął” z małej litery.
*„Stanowczo odmawiam! – protestowała - Tamte strefy (…)” – kropka po „protestowała”.
*„Bardzo dobrze – stwierdziła obrażona Molly - Skoro wszyscy (…)” – kropka po „Molly”.
*„Nie unoś się. – Zlekceważył go Alastor.” – zbędna kropka i „zlekceważył” z małej litery.
*„(…) przepadł Desmond. – Ciągnął przemowę Dumbledore.” – zbędna kropka i „ciągnął” z małej litery.
*„Zamknij się, bo jak cię…! – Nie zdążył dokończyć George.” – „nie” z małej litery.
*„Innej opcji nie ma. – zakończył, po czym odszedł szybkim (…)” – po co ta kropka?
*„Teo – Ona zaś najwyraźniej próbowała (…)” – kropka po „Teo”.
*„Teo – Stworzenie kiwnęło (…)” – tu też.
*„Wiem, że sądzisz, iż nie jest on groźny – Tu wskazał ręką (…)” – kropka po „groźny”.
*„W tej chwili nie czuli już ani zimna ani nawet ciepła własnych ciał (…)” – przecinek po „ani”.
*„Tak, jakby to miało jakieś znaczenie. – to powiedziawszy (…)” – „to” z wielkiej litery.
*„Oraz za to co było…” – przecinek po „to”.
*„(…) krzyknęła do niego i chcąc, nie chcąc, wskoczyła do środka (…)” – zbędny przecinek po „chcąc.
*„Nie martw się, maleńka… - Rozległ się przy drzwiach znajomy, głęboki głos.” – „rozległ” z małej litery.
*„Ale, wracając do Desmonda – perorowała Claire, zakładając nonszalancko nogę na nogę - Nie wiem, skąd się o mnie dowiedział (…)” – kropka po „nogę”.
*„Peron 9 i trzy czwarte (…)” – wszystkie liczby w opowiadaniach piszemy słownie.

*Literówki [2/5]
*radziej – rzadziej
*zdania - zadania
*po – pod
*zasypiała - zasypała

*Gramatyczne [3/5]
*tą trójkę – tę trójkę
*tą plątaninę – tę plątaninę
*„(…) miała jeszcze na karku kocura, który ją szczerze nienawidzi?” – nie „ją”, a „jej”.

*Rzeczowe [2/5]
*„Jaskrawe, zimowe promienie usiłowały przedostać się do pokoju przez szczelnie zasłonięte okno mieszkania, znajdującego się na Pokątnej numer dziewięćdziesiąt trzy. Ciężkie, zielone zasłony nie przepuszczały do pokoju żadnego światła.” - powtórzenie
*„Verity uznała, że oto nadarzyła się idealna pora na oddalenie się ze sceny. A na tej oto (…)” – oto kolejne powtórzenie.
*„Po chwili zdjął z biurka kwadratowe okulary w rogowych oprawkach i założył je na nos. „No nic” – pomyślał, w charakterystyczny dla niego sposób marszcząc nos (…)” – znowu powtórzenie.
*„(…) zawołali jednocześnie, zatrzaskując jej drzwi przed nosem. Złowieszcze trzaśnięcie drzwiami pozostawiło (…)” – powtórzenie.
*„Claire stała przed pociągiem razem z innymi uczniami i zastanawiała się, ile godzin przyjdzie jej stać i moknąć.” – ewidentne powtórzenie.

Żeby było jasne: przy wystawianiu punktów w tejże kategorii biorę też pod uwagę ilość tekstu. A jeszcze ściślej: długość jednej notki, gdyż przysłowiowe milion kilkuzdaniowych rozdziałów daje możliwość wyłapania wszystkich nieścisłości.

7. Język [8/10]

*Poprawność językowa [5/5]
Twoje słownictwo jest bogate, nie używasz jednych i tych samych słów. Piszesz płynnie i zrozumiale. W ostatniej notce wtrąciłaś kilka zwrotów z francuskiego. Ogólnie tak jak być powinno, a nawet lepiej. Co więcej? Oszczędzasz czytelnikowi wyrażeń typu: „Sorry, Harry, zioom”, czyli tych przyprawiających o bóle głowy. Widać masz swój literacki honor i szanujesz poprawną polszczyznę, nie licząc kilku zgrzytów po drodze. I wciąż się uczysz, jak zresztą każdy. Na razie nie narzekam.

*Wulgaryzmy [0/2]
Gdyby przy każdym użytym przez ciebie brzydkim słowie był specyficzny dźwięk „pii”, to całe opowiadanie byłoby jedną, wielką melodią, przez którą można by ogłuchnąć. No dobra, przesadziłam. Ale było ich bardzo, bardzo dużo. Cholera to malutki pikuś przy reszcie.

*Humor [3/3]
A teraz przed państwem opis moich cudownych przeżyć. Turlałam się po podłodze, rozbolał mnie brzuch, brat kazał mi się zamknąć i posikałam się ze dwa razy, może trzy. Coś dodać?

8. Drugie wrażenie [5/5]
Naprawdę niezmiernie mi miło, że przypadło mi oceniać twojego bloga. Czasami fajnie jest ocenić gniota – tak dla relaksu, ale jeszcze lepiej jest ocenić coś naprawdę porządnego i wartego uwagi. Potrafisz pisać, masz smykałkę, wiesz? Ba! Pewnie wiele osób już ci to mówiło. No więc nie będę się powtarzać, choć już to właśnie zrobiłam. Zaciekawiły mnie dalsze losy Verity, koniec kropka.

Następuje zwolnienie blokady i rozpoczynamy losowanie jednej liczby. Wyskakuje piłeczka, na której grubymi literami wypisana jest wartość 96,5. Gratuluję wysokiej pozycji panno Prawie Idealna! Oby tak dalej. Punkty poleciały tu i tam, i jeszcze tam. Nazbierało się na tych błahostkach. Postaraj się zatuszować wszystkie niedoskonałości i być może w przyszłości zgłoś się powtórnie do oceny, by uzyskać jeszcze lepszy rezultat. Twój blog jest naprawdę warty uwagi i przewiduję mu malowniczą przyszłość. Pozdrawiam i życzę sukcesów w dalszym blogowaniu.

Oceniła: Devil

komentarze [7]

Skazaniec numer: [12.]
Ostateczny wyrok zapadł czwartek, 1 maja 2008 o 15:33:48

Poszukujemy oceniających! Ekipa wciąż nie nabrała optymalnego kształtu. Chętnych zapraszamy na kawę – oceniamy_fanfiction@onet.eu. Odpowiadamy na każdego maila, wysyłając warunki rekrutacji.

Oceniam: opowiesc-z-hogwartu

devil 1. Pierwsze wrażenie [4/5]
Naprawdę przeraził mnie tytuł. Opowieść z Hogwartu? Czego ja się biedna mam, na bór, spodziewać? Okazuje się, że martwię się na zapas, jak zawsze zresztą. Szablon bardzo ładny, grafika spora – w takich gustuję. Jest parę niedociągnięć, ale o tym później. Wszystko szare, czcionka w miarę czytelna. I ten nieśmiertelny Leo, patrzący na mnie z prawej strony grafiki. Mrrrau.

2. Pomysł [6/10]
Nowatorski? Owszem, ale tylko w pewnym sensie. Interesujący? Jak do tej pory średnio. Josha Davitcha poznajemy na peronie numer dziewięć i trzy czwarte. Bardzo banalny początek. Zaraz… Tak rozpoczyna się około miliona sześciuset innych?
Rozpoczyna siódmy, a zarazem ostatni, rok nauki w Hogwarcie. Nie za bardzo pali mu się tam wracać. Nie należy do najbardziej lubianych uczniów w szkole. Ba! On wcale nie ma przyjaciół. Wszystko to spowodowane jest śmiercią jego rodziców, której zresztą był świadkiem. Jak na razie większego zamysłu mi brak, może to jednak mylne stwierdzenie. Niestety, nie zostałam olśniona.

3. Szablon [13/18]

*Grafika [7/11]
W całości prezentuje się dobrze. Leonardo, na dole jakaś dziewczynka, w tle kochany Hogwart. Nawet mi się podoba, doczepić się jednak muszę paru detali. Co tam robi ten kwiatuszek? Psuje, niszczy i odpycha. Wywalić. Dziewczynka mogła być lepiej wtopiona, naprawdę. I te rozmyte piksele wokół napisów. Oficjalnie dostajesz po główce! To się nie godzi. Radzę zainwestować w format PNG. Nie ma się co zrażać długością ładowania i jakość przedkładać nad ilość. Dodatkowy punkt za to, że wykonany własnoręcznie.

*Dodatki [2/3]
Niby jest wszystko, ale… Nie mogę zdzierżyć tej kretyńskiej muzyczki. Kwestia gustu, ale ja naprawdę nienawidzę aktorów, którzy nagle zaczynają biegać z mikrofonem po scenie jak oszalałe stado bawołów. Właśnie z tym kojarzy mi się ta piosenka, non stop rozpraszała mnie podczas czytania. Zakład, że innych też? Polecam wywalić, tudzież zmienić.

*Avatar [2/2]
Pasuje do szablonu. Czegóż chcieć więcej?

*Estetyka [2/2]
Wszystko raczej w porządku. Nie mogę narzekać

4. Treść [35/58]

*Narracja [2/3]
Dość zgrabna pierwszoosobówka. Myślę, że lepszą formą jest narracja w trzeciej osobie, bo daje większe pole manewru. Ale już podjęłaś decyzję. Nie podobają mi się, nawet bardzo, nagłe przeskoki czasowe. Mogłaś tego uniknąć.

*Akcja [10/20]
Za dużo to się nie działo. Czego się jednak było spodziewać po tak niewielkiej ilości tekstu?
Pozwolę sobie teraz na nieudolne streszczenie historii i próby wyłuszczenia jakiejkolwiek fabuły.
Skończyliśmy na tym, że Josh nie miał przyjaciół. Głównym powodem jego wyalienowania była śmierć rodziców. Zerwał wszystkie znajomości, zamknął się w swoim własnym, małym świecie użalając się nad sobą. Nieszczęśliwe to jego życie, strasznie przypomina przedstawiciela powiększającej się subkultury, zwanej po prostu „Emo”. Jednak nie o nich ta ocena. Pan Davitch, po spenetrowaniu całego pociągu, znajduje pusty przedział. Nie długo cieszy się chwilami błogiej samotności. Do środka wchodzi mała, na oko jedenastoletnia dziewczynka. Okazuje się być nadzwyczaj irytująca, wścibska i gadatliwa. Po krótkiej wymianie zdań, okazuje się, że dziewucha jest siostrą bardzo nielubianej przez Josha Lisy. Jak na zawołanie pojawia się ta ostatnia i zabiera Elspeth ze sobą. Później jesteśmy świadkami tradycyjnej podróży do Hogwartu ze stacji w Hogsmeade. Na nieszczęście Davitcha, wsiada on do powozu zajętego przez niereformowalnych głąbów z Gryffindoru. Następnie towarzyszymy Joshowi na uczcie, Elspeth zostaje przydzielona do Ravenclawu, w szkole pojawia się nowy nauczyciel obrony przed czarną magią.
Dalej test z transmutacji, lekcja eliksirów i tu chciałabym się na chwilę zatrzymać. Lisa Leighton okazuje się być dawną miłością Josha. Nie wiem dlaczego, ale w ogóle mnie to nie zaskoczyło. A nawet śmiem sądzić, że jeszcze będą razem, prędzej czy później. Następna lekcja to obrona przed czarną magią. I znowu taka niespodzianka: nauczyciel okazuje się być byłym aurorem. Ech, takie to wszystko jakieś naciągane. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. A teraz szczyt maryśkowych zapędów: Josh dowiaduje się o zbliżających się sprawdzianach do drużyny quidditcha. Jak zawsze nie ma zamiaru brać w nich udziału. Tamtadadam! Z nieba (dosłownie, bo miotłę przynosi sowa) spada najnowocześniejsza miotła i list od dziadka, w którym ten dopinguje wnuka i wręcz nakazuje mu zmierzenie się z innymi graczami. Rozkoszne życie? Bynajmniej mogłoby się tak wydawać! Josh zostaje jedynie rezerwowym. A, byłabym zapomniała. W międzyczasie pan Davitch dostaje W z transmutacji. To zdolna bestyjka! Elspeth pada ofiarą tajemniczego napadu, za którym, jak się później okazuje, stoi Deerfield. Przy pierwszej nadarzającej się okazji, Josh odgrywa się na nim i broni Elspeth. Na samym końcu kłóci się, a może raczej wygarnia Lisie, co myśli o jej sposobie opieki nad siostrą. Akcji byłoby na tyle. Brakuje mi tego CZEGOŚ. Wydarzenia, które łączyłoby wszystko w spójną całość. To dopiero trzy rozdziały, więc może coś jeszcze wymyślisz. Na razie słabo.

*Bohater pierwszoplanowy [7/10]
Jest nim bez dwóch zdań Josh Davitch. Z opowiadania wynika, że należy do grona osób raczej zamkniętych w sobie, niekoniecznie przyjaznych, odrobinkę niemiłych i aroganckich. Według opisu w dziale o mnie jest również cyniczny i kocha to, czego we wszystkich fanfiction nienawidzę najbardziej: gapi się w niebo nocą. Czy ta „cecha”, „nietypowe” hobby ma być wyrazem jakiegoś nadzwyczajnego romantyzmu albo innej wrażliwości? Wrrrr… Uspokoiłam się troszeczkę. Josh ma także inne zdolności. Świetnie gra w quidditcha i radzi sobie z transmutacją. Na początku nie jest zainteresowany znajomością z Elspeth, później mała zjednuje sobie jego sympatię wbrew samemu chłopakowi. Całkiem nieźle wykreowana postać. Z pewnością najlepiej ze wszystkich występujących w opowiadaniu.

*Bohaterowie drugoplanowi [1/5]
Elspeth, Lisa, głąby z Gryffindoru. Mało i słabo. Wyróżnia się jedynie Elspeth – młodsza siostra Lisy Leighton. Bardzo ciekawa świata, inteligentna i bystra jedenastolatka.
Lisa jest zaś dumna i trochę złośliwa. Przynajmniej ja ją tak odbieram. Pozostałe cechy łączą ją z młodszą siostrą. Na tym koniec. Ludzie pojawiają się w twoim opowiadaniu i znikają. Nie odgrywają większej roli, prawie w ogóle nie poświęcasz im uwagi. Bardzo źle! Koniecznie musisz nad tym popracować. Doskonale rozumiem, że pierwszoosobówka nie daje ci bezpośrednich i szybkich rozwiązań tego typu problemów, ale możesz to nadrobić w inny sposób.

*Kanoniczność [7/10]
Nie mam się za bardzo do czego doczepić. Brakuje postaci z kanonu, aby można było cokolwiek więcej powiedzieć. No i Slughron troszeczkę mi nie pasuje.

*Mary Sue [4/5]
Raczej nie zauważyłam.

*Świat przedstawiony [4/5]
Brakuje mi punktu zaczepnego akcji. Z bezpośrednich informacji od Autorki dowiedziałam się, że rzecz dzieje się między czasami maruderów a Pottera. Akceptuję niewielką ilość opisów.

5. Dział o Autorze [3/5]
Jest zagospodarowany. Coś o Autorce a nawet o opowiadaniu. Nie jestem zwolenniczką opisów bohaterów. Po raz setny powiem, że tychże poznajemy dzięki treści. Najgorsze jest to, że cześć informacji z opisów nie pokrywała się z rzeczywistością w opowiadaniu.

6. Błędy [18/25]
Jak na taką ilość tekstu to całkiem sporo się znalazło. Jest dobrze, ale może być jeszcze lepiej. Polecam znalezienie Bety. Dobrej Bety.
*„Peron 9 i ¾” – piszemy słownie. Proszę sprawdzić chociażby w książce.
*„Scott Deerfield- jeden z najpopularniejszych” – spacja po myślniku. Przed i po myślniku zawsze robimy spację. Wielokrotnie o niej zapomniałaś.
*"podpadły" – może i to puryzm nadmierny, jednak żyjemy w Polsce, pisujemy na polskich serwisach, więc trzymajmy się POLSKIEGO cudzysłowu. Wielokrotnie powtarzający się błąd.
*„Nie mam zamiłowania do nauki, ani do książek” – bez przecinka po „nauki”. Tylko przy konstrukcji „ani… ani” pojawia się przecinek.
*„a najważniejsze- kocham quidditch” – deklinacja się kłania! Kocham quidditcha!
*„przyjeżdzał” - przyjeżdżał
*„- A ty nauczyłaś się tej formułki na pamięć i powtarzasz każdemu, kto choć w minimalnym stopniu cię słucha - mała coraz bardziej zaczynała mnie irytować.” – po „słucha” powinna być kropka, „mała” z wielkiej litery.
*„Ravenclow” – Ravenclaw
*„Deerfield wyszedł zza rogu korytarza i o mało co nie wpadł na mnie.” – niepoprawny szyk zdania, powinno być: „i o mało co na mnie nie wpadł”.
*„Niezmiernie ciekaw byłem” – to samo co wyżej: „Byłem niezmiernie ciekawy”
*„wogóle” – w ogóle
*„Niektóre wydawały dziwne odgłosy, skakały po regałach, wydzielały aromatyczne wonie lub same się gasiły, bądź zapalały.” – zamiast „lub” powinien być przecinek.
*„- Witam drogich siódmoklasistów - zza jednego z regałów wyszedł profesor Maid, stanął przed biurkiem i rozłożył ramiona w geście powitania, zupełnie jak Dumbledore podczas uczty powitalnej. ” – kropka po „siódmoklasistów” i „zza” z wielkiej litery.
*„Zdziwiłem się, zauważając wśród chmary sów Hermesa - puchacza mojego dziadka - który dźwigał spory pakunek. ” – wtrącenia oddzielamy przecinkami, nie zaś myślnikami. „(…) Hermesa, puchacza mojego dziadka, który (…)”
*„- No i co się tak gapisz, gówniarzu? - rzuciłem w jej stronę.” – raczej „gówniaro”
*„Wypadłem na korytarz, ale Elspeth nigdzie nie było widać. Podążyłem korytarzem, zaglądając po drodze do wszystkich klas” – powtórzenie.
*„Takich ja ja” – „jak”

7. Język [8/10]

*Poprawność językowa [5/5]
Co do tego nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Masz bogate słownictwo, z reguły budujesz składne i ładne zdania.

* Wulgaryzmy [2/2]
Nie pamiętam, czy coś przemknęło mi przed oczyma.

*Humor [1/3]
No i tu jest słabo. Jak zawsze traktowany po macoszemu przez autorów tzw. „ambitnych” ficków. Warto by było wzbogacić swojego twora o tak przyziemny i naturalny aspekt ludzkiej egzystencji.

8. Drugie wrażenie [3/5]
Niemal takie samo jak pierwsze. Nadal mam mieszane uczucia. Z jednej strony jestem ciekawa dalszych losów Josha, z drugiej zaś czuję się zawiedziona kreacjami bohaterów. Wierzę jednak w Twoją poprawę.

Podsumowując, zdobyłaś równiutkie 90 punktów co zapewnia ci miejsce w Zalążkach sztuki. Po pierwsze radzę znalezienie dobrej Bety. Obcym osobom o wiele łatwiej wyłapać błędy w czyimś opowiadaniu niż autorowi. Rzecz kolejna – bohaterowie i akcja. Musisz dokładnie przemyśleć w jaki sposób zamierzasz ich przedstawić, jakie mają być ich wady i zalety. Obmyślenie chociażby ogólnego zarysu fabuły (chyba że już to zrobiłaś, a na razie nie jest dostrzegalna) również korzystnie wpłynie na poziom twojego ficka. Ogólne wrażenie jest chyba jednak pozytywne.
Cieszę się, że mogłam przeczytać to opowiadanie i mam nadzieję, że uczynisz wszystko, by stało się jeszcze lepsze.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Oceniła: Markiza

komentarze [5]

Skazaniec numer: Komunikat.
Ostateczny wyrok zapadł niedziela, 27 kwietnia 2008 o 18:19:07

Witamy serdecznie!
Niestety, mylog coraz częściej szwankuje. Sprawia coraz więcej problemów, jest kapryśny i nieznośny. Prosimy aby w księdze wpisywać się raz (mimo że często wpis nie jest widoczny), należałoby jedynie zwracać uwagę na liczbę wpisów przed i po zgłoszeniu. Wszystko udaje nam się jakimś cudem sprawdzać na panelu, więc prosimy się nie martwić, wiemy o wszystkich zgłoszonych blogach i na bieżąco próbujemy aktualizować kolejkę.
Z nadzieją, że w końcu wszystko się uspokoi,
Ekipa Oceniamy Fanfiction.

komentarze [3]

Skazaniec numer: [11.]
Ostateczny wyrok zapadł wtorek, 8 kwietnia 2008 o 14:48:04

Po raz kolejny przypominamy, że wciąż poszukujemy oceniających! Jeśli masz więcej niż dobre chęci i odrobinę wolnego czasu, zapraszamy! Piszcie na oceniamy_fanfiction@onet.eu. Odpowiadamy na każdego maila, wysyłając warunki rekrutacji.

Oceniam: sunshine-syriusz

Najchętniej odmówiłabym oceny, ponieważ:
1. Ten tekst destrukcyjnie wpływa na mój umysł, którego bardzo potrzebuję przez najbliższy miesiąc.
2. Na takie prawo swoistej „amnestii” pozwala mi regulamin, a mianowicie jego czwarty punkt, dający bardzo duże możliwości manewru.
Ale mam wyjątkowo wredny nastrój i chętnie się wyżyję.

devil 1. Pierwsze wrażenie [0/5]
Chaos widzę…
Nie wiem, czy można w tym wypadku mówić o jakimkolwiek „wrażeniu”. Nie ważne. Niezmiernie mi żółto, a wyprawy na słońce nie zamawiałam. Żółtego koloru nie toleruję i w zwykłych warunkach dostaję apopleksji na jego widok. Na szczęście ten twój taki przytłumiony, więc jakoś zdzierżyłam. Wszystko ogólnie odpycha: począwszy od reklamy strony „alezgaga”, przez czcionkę Timesa, aż po buty na koturnie. Nagłówek zaczerpnięty z kiepskiej piosenki hip-hopowej (hip-hopolowej?). Tak, masz dobre przeczucie. Będzie źle.

2. Pomysł [0/10]
Pomysł?
*Wpisuje w wyszukiwarkę*
*Trwa wyszukiwanie…*
*Pomysłu nie znaleziono*
Wybacz, na początku myślałam, że to zwykła prowokacja. Ta modelka, później TEN tekst. Skoro upierasz się, że to nie haczyk, dam ci dobrą radę. Najlepiej będzie jak nikomu nie przyznasz się, że piszesz… ups, przepraszam za wyrażenie… uhm… że PISUJESZ.

3. Wygląd [1/18]

*Grafika [0/11]
Niestaranna, wykonana nieumiejętnie. Składa się na nią szereg niefortunnie dobranych i, o ile to możliwe, jeszcze gorzej połączonych ze sobą elementów. Całość bardziej kojarzy mi się z wyuzdanymi przygodami dwudziestoparolatki z Nowego Jorku, niż z uczennicą Hogwartu.

*Dodatki [1/3]
Niepotrzebne reklamy i avatar. Na dodatek niekończący się sznur ulubionych, na szczęście w postaci linków.

*Avatar [0/2]
Jest brzydki, a na dodatek nie pasuje do opowiadania.

*Estetyka [0/2]
Wyżej napisałam, że całość odpycha. Konkluzja z tego taka, że o żadnej estetyczności mowy być nie może.

4. Treśc [0/58]

*Narracja [0/3]
Skaczesz z czasu do czasu, brakuje opisów. Piszesz byle by pisać.

*Akcja [0/20]
A przepraszam, to tu się coś działo? Przyznaję, co dwie linijki usypiałam, chyba że mnie jakiś wyjątkowo durny błąd rzeczowy, tudzież gramatyczny, wyrwał z otępienia.

*Bohater pierwszoplanowy [0/10]
Sunshine Dark. Bezbarwna i nudna Gryfonka, od czterech lat adorowana przez Syriusza Blacka. I jak nieustannie podkreślasz, jedyna, która oparła się jego urokowi. Dawno tak słabo wykreowanej bohaterki nie widziałam. Niestety, znowu zero.

*Bohaterowie drugoplanowi [0/5]
Ich mamy znowu całe zatrzęsienie: wesoła gromada przyjaciółek, Huncwoci z naciskiem na Syriusza, Lily i Dorcas Meadowes. Wszyscy, jak jeden mąż, beznadziejni. Żaden z nich do mnie nie trafia, nie wiem jak wyglądają, nie licząc kolorów włosów. To meldujesz na każdym kroku.

*Kanoniczność [0/10]
Kanon? A tak, widziałam. Ubrany w sukienkę z trawy tańczy hula na Zawarciu. Lily Evans, tak, to zła kobieta była. Syriusz – właściciel małego przyhogwardzkiego haremu. Profesor Dippet to pierwszy lepszy głąb wzięty prosto z ulicy. Według ciebie, oczywiście.

*Mary Sue [0/5]
Jak sama napisałaś, Sunshine była bardzo piękną dziewczyną, o morskich oczach i niesamowitych włosach. Na dodatek metamorfomag. Ułożona, jako jedyna oparła się urokowi Syriusza Blacka i jego „zasianym sidłom”. Suche jak stuletnie suchary.

*Świat przedstawiony [0/5]
Niestety, a może na szczęście, nie było ich za wiele. Jak dla mnie akcja twojego opowiadania mogłaby się toczyć wszędzie i nigdzie.

5. Dział o autorze [0/5]
Wszystko to, czego nienawidzę najbardziej. Zdjęcia i „opisy” bohaterów. Błagam! Borze gęsty i zielony, litości!

6. Błędy [0/25]
Teraz to się poznecamy *śmieje się szaleńczym śmiechem*
O nie, w połowie prologu doszłam do wniosku, że robisz ich tyle, że bezsensowne będzie ich przytaczanie. Zważywszy, że dotyczyłoby to 90% tekstu. Zamieszczę tylko ogólne uwagi:
*Za dużo szyku przestawnego. Jak już niegdyś pisałam, lata świetności przeżywał około wieku XVII. Dziś stoi na przegranej pozycji. Inwersji mówię stanowcze NIE!
*Liczby w opowiadaniach, czy też jakichkolwiek tekstach, w których eksponujemy cechy poetyckie języka, zapisujemy SŁOWNIE.
*Zarówno przed jak i po pojawieniu się myślnika stawiamy kropkę.
*Bez sensu używasz myślników. Ba, ty ich nadużywasz!
*By w dialogach, zupełnie o nich za
*Zapominasz o czymś tak przyziemnym jak zaimek „się”.
*Zmieniasz wyrażenia idiomatyczne, jak na przykład: zastawić na kogoś sidła . U ciebie sidła się zasiewa. Ciekawe.
*Mieszasz czasy. Potrafisz napisać coś takiego: (…)powiedziała Sunshine (…) krzyczy Sunshine. Zwykle opowiadania piszemy w czasie przeszłym.
*W opowiadaniu nie używamy szkolnych zwrotów typu: nasza bohaterka. Na przykład ja nie czuję się jej współwłaścicielką.
*Interpunkcja stoi na głowie i beztrosko macha nogami.
*Niestety, problemy sprawia ci też deklinacja…
A teraz fragmenty, które sprawiły, ze leżałam ze śmiechu po prostu:
„Na twarzy szatyna w mig pojawił się zawadiacki uśmiech i ten uwodzący wyraz oczu, co tak dziewczyny na to leciały” – mistrzyni stylistyki.
„A wracając do bohaterki- Sunshine Dark nie należy do grupy zwykłych czarownic- posiadła ona zdolności metamorfomaga( podobno po swojej Św. Pamięci babce) oraz jako jedyna dziewczyna w szkole nie wpadła w sidła zasiane przez Syriusza Blacka co wcale nie obdarzało ją chwałą- wręcz przeciwnie” – groch z kapustą.
„I tu przesadził, stanowczo- w dziewczynie wszystko zaczęło się gotować co można było wywnioskować przez coraz ciemniejszy czerwony kolor na końcówkach jej włosów” – oby tylko nie była rozgotowana!
„Szatynka zatkała się –nigdy nie spodziewała się, że ona, myśli, że ona, April, będzie w ten sposób posłuszna jakiemukolwiek chłopakowi” – a kiedy ją odetkasz?
„Na nasze nieszczęście są one bliźniaczkami dwu( albo raczej trzy) jajowymi więc łatwo je odróżnić” – szkoda, że nie ośmiojajowymi.
„Gdy pociąg gwałtownie się zatrzymał dziewczyny były jeszcze w rosole” – sprzeciw! Osobiście wolę pomidorową!
„zabije cię James, że twoja miotła się do końca złamie!” – to aktualnie jest tylko naderwana?
„twoja miotła ma nie do żyć” – bełkot wczorajszego alkoholika.
„Jak ja kiedyś rąbnę całą tą bandą szmuglowców to mnie popamiętają” – nie skomentuję.
„zaczęła mówić dziewczyna do siebie, poprzez płacz.” I „które to były Gryfonki to je również zakatrupi” „Wszystkie buchnęły serdecznym śmiechem” – te zdania same w sobie są marką
„Nieważne, która z nas chodzi z Syriuszem bo pewnie i tak, sorry Mel, rzuci cię w najbliższym czasie bo widziałam dużo nowych dziewczyn, co przeniosły się z Beuxbatons” – a skąd te masowe deportacje? Z Chin?
„Maluchy patrzyli obłąkanym wzrokiem po sali aż w końcu odezwał się Armand Dippet” – a chłopcy skakały.
„Gdybyście nie wiedzieli, Angelina Thomson w zeszłym roku zdała w tej szkole OWUTMy.
Po otrzymaniu wyników zgłosiła się do nauczania w Hogwarcie Numerologii. Tym samym stała się zastępcą dyrektora” – najzwyczajniej w świecie american dream.
„rzekła April przez ziewanie” – szkoda, ze nie przez stado słoni.
„Reszta dziewczyn nie pomyślała o nich i od razu zaśmiały Się” – Się? Panna Się? Horton słyszy Się?
„7 łóżek, z szkarłatnymi zasłonami, były porozrzucane po pokoju” – taka być kolejna konkurencja olimpijska: kto najdalej rzuci swoim łóżkiem!

7. Język [0,5/10]

*Poprawność językowa [0/5]
Chyba nikt nie ma już wątpliwości, że o jakiejkolwiek poprawności, nie może być mowy. I nie będzie.

*Wulgaryzmy [0,5/3]
Udało mi się odnaleźć kilka brzydkich wyrazów, które mogę podciągnąć pod tę kategorię.

*Humor [0/3]
Oj, śmiałam się co niemiara. Niestety, jedynie z twojej głupoty.

Drugie wrażenie [0/5]
Omal nie dostałam zawału, prawie zapomniałam o zasadach języka polskiego. Wszystko przez ten destrukcyjnie działający tekst. Przez cały okres czytania zerkałam z tęsknotą na czerwony krzyżyk w prawym, górnym rogu. Mogę to podkreślić tylko jednym słowem – dno.

Gratulujemy! Uroczyście oznajmiam, że nasza Księga Koheleta powiększa się o kolejne Vanitas Vanitatum! Zdobyłaś 1,5 i ustanowiłaś nowy rekord. Jestem bardzo zaintrygowana, czy ktoś cię kiedyś przebije. Mam tylko jedną radę. Przestań pisać, ewentualnie na razie przestań pisać.
Mimo tego całego nieprzyjemnego dla obu stron zajścia: pozdrawiam serdecznie i kłaniam się nisko,
Markiza

Oceniała: Markiza

komentarze [11]

Skazaniec numer: [10.]
Ostateczny wyrok zapadł wtorek, 1 kwietnia 2008 o 13:36:41

Gwoli wstępu przypominamy, że wciąż poszukujemy chętnych osób do współpracy. Jeśli masz więcej niż dobre chęci i odrobinę wolnego czasu, zapraszamy! Piszcie na oceniamy_fanfiction@onet.eu. Odpowiadamy na każdego maila, wysyłając warunki rekrutacji.

Oceniam: cost-of-living

devil 1. Pierwsze wrażenie [5/5]
Ostatnio mam jakieś dziwne szczęście, że każdy blog jaki przychodzi mi ocenić, zapowiada się nader dobrze. Chyba muszę stać się bardziej wymagająca. Piękny avatar, intrygujący tytuł… Cena życia. Jestem naprawdę zauroczona. W zgłoszeniu zaznaczasz, że piszesz o Marlenie McKinnon. Ty sprytna bestyjko, tu mnie masz! Kocham, a nawet wielbię opowiadania o postaciach z Zakonu Feniksa! Ale za to wynagrodzę cię dopiero w następnym punkcie. Czcionka czytelna, choć troszeczkę za mała. Spacja po myślnikach zachowana. Uff… Jedziemy dalej.

2. Pomysł [8,5/10]
Jest dość oryginalnie, czyli wszystko co tygryski lubią najbardziej! Marlena McKinnon, początkująca reporterka, pracująca dla Proroka Codziennego. Zaczyna się całkiem przyziemnie – opisem życiowych zwyczajów Hellene Appledore, wścibskiej sąsiadki z dołu. A ten sprytny sposób dowiadujemy się całkiem sporo o naszej kochanej Szkotce. Dalej całkiem zręcznie wprowadzasz nas w świat panny McKinnon, jej problemów i miłości (o tak, kochała Pink Floydów). Nieźle, jednak czegoś mi brak. Czuję niedosyt.

3. Wygląd [17/18]

*Grafika [11/11]
Bez wątpienia ma w sobie jakąś magię. Jestem wielką fanką czarnego, siwego i białego, najlepiej ze sobą połączonych, dlatego masz u mnie plusa. Jest ładny, jasny, „przestronny” i duży. A w takich gustuję. Grafika na wpół profesjonalna, gotowa jestem rzec. Dodam, że bardzo obiecująca. Z pewnością zachęca do czytania, wiem z doświadczenia, bo z zapałem zabrałam się za tę ocenę. Brushe użyte w odpowiednim miejscu i porze, bez przesady ale i nie z nadwyżką. W sam raz. Cieszę się niezmiernie, że zamieściłaś na nim tekst piosenki Marka Grechuty. Znakomicie oddaje klimat opowiadania a i ja mam do tego wykonawcy duży sentyment. Mogę śmiało powiedzieć, że dzięki mojej mamie na Grechucie się wychowałam. Ech, znowu daję maksa.

*Dodatki [3/3]
Wydaje się, że jest wszystko, co być powinno.

*Avatar [2/2]
Jest bardo ładny i pasuje do szablonu. Widnieje na nim literka „C”, nawiązująca do pierwszej litery adresu.

*Estetyka [1/2]
Tutaj musze wciągnąć punkt za tekst wyrównany do lewej. Nie trafia do mnie, o wiele lepiej wygląda wyjustowany. Nie zawsze wprawdzie, ale zazwyczaj.

4. Treść [44/58]

*Narracja [3/3]
Ładna trzecioosobówka. Nic dodać, nic ująć.

*Akcja [14/20]
Rozdziałów jak na lekarstwo, ale można z nich wywnioskować, że akcja tak naprawdę dopiero rusza z kopyta. Marlena zdążyła jak na razie przyłączyć się do Zakonu Feniksa, zawrócić w głowie Neilowi Lovegoodowi, konkretnie zirytować własną matkę. Kilka jej sabotujących artykułów wylądowało w redakcyjnym koszu, jednak wydaje się, że nic nie jest w stanie zniszczyć jej zapału. Opisałam to w mało korzystnym świetle, zupełnie pomijając wątek Evana Rosiera, całkiem interesujący zresztą. Nieważne. Akcja nie porwała mnie z fotela, ale i nie pozwoliła zasnąć. Mało tego, z każdym zdaniem robi się coraz bardziej ciekawie.

*Bohater pierwszoplanowy [7/10]
Marlena McKinnon. Szkotka, najmłodsza z córek państwa McKinnon i z całą pewnością najbardziej niesforna. Pracuje w redakcji Proroka Codziennego, jednak jej wielkie marzenie o dziennikarstwie w znacznym stopniu różni się od rzeczywistości. Spokojna, cicha dziewczyna, bardzo wyrozumiała, dokładnie obserwująca wszystko, co się wokół niej dzieje. Całkiem nieźle wykreowana jak na mój gust. Chce walczyć, czuć, że coś robi, nie znosi bezczynności. Ma nadzieję, że Zakon da jej to, czego od dawna poszukiwała – spełnienia i całkiem pokaźnej dawki emocji.

*Bohaterowie drugoplanowi [3/5]
No i tutaj się zawiodłam. Wśród bohaterów figuruje przede wszystkim Marlena. Najbardziej w pamięci zapadła mi pani Appledore, z wiadomych przyczyn. Gdzieś tam przewinął się Syriusz, Neil Lovegood, matka, Susan Bones a nawet Dumbledore. Spodziewałam się czegoś lepszego, ale nie jest też tak tragicznie, trzeba ich tylko troszeczkę „podrasować”.

*Kanoniczność [9/10]
Hm, to chyba twoje drugie imię. Wszystko tłumaczysz, zamieszczasz drzewa. Jak dla mnie gra gitara. Nawet Dumbledore w miarę wyszedł.

*Mary Sue [4/5]
Ech, ten Neil taki mało męski mi się wydaje… Tak poza nim żadnych syndromów nie zauważyłam.

*Świat przedstawiony [4/5]
Opisy czasami są barwne i szczegółowe, a czasami skąpe. Wiem jednak co, gdzie i jak.

5. Dział o Autorze [3/5]
Wszystko co być powinno – trochę ciekawostek o niejakiej pannie Meg, zaznaczenie tła historii i… opisy bohaterów. Nie, nie i nie. Jestem stanowczą opozycją dla tego typu gadżetów. Na bór! Bohaterów poznajemy w OPOWIADANIU, poprzez opisy i sytuacje, a nie przez ZDJĘCIA i CHARAKTERYSTYKI. Uch… Przynajmniej nie rozminęłaś się z prawdą, co do Marleny. Ale te siostry to chyba z sufitu wzięte. Wrr… Drzewa genealogiczne są miłym bonusem – zawsze więcej wiadomo.

6. Błędy [12/25]
Sporo, szczególnie jeśli chodzi o stylistykę. Za nadmiar zdań wtrąconych, zupełnie nie pasujących zresztą, ukaram w następnym podpunkcie.

*„Marlena McKinnon- jak udało jej się odczytać z obdrapanego domofonu- nie mogła mieć więcej jak osiemnaście lat” – spacja przed myślnikami.
*„ „Szkotka”- przemknęło jej przez myśl, gdy po raz pierwszy dostrzegła, powiewający wokół szyi nowej mieszkanki, kraciasty szalik” – z przecinkami też nie ma co szaleć. Po „dostrzegła” i „mieszkanki” jest całkowicie zbędny.
*„Zazwyczaj pojawiali się niewiadomo- skąd, mówili szeptem, w pośpiechu i jakby strachu przed podsłuchaniem przez niepowołane uszy” – zbędny myślnik po „niewiadomo”
*„po południu” - popołudniu
*„Siedząca dwa biurka dalej Rita Skeeter uśmiechnęła się jadowicie.” – przecinek po „Skeeter”
*„samo-napełniający” – samonapełniający
*„- Podobnie jak tydzień, dwa, czy trzy tygodnie temu. Właściwie czemu tu się dziwić. - Westchnęła nieco zbyt teatralnie.” – bez kropki po „dziwić” i „westchnęła” z małej.
*„Nie zauważyła dwóch kolejnych, zakapturzonych postaci pojawiających się wprost na, pożółkłym od pierwszych przymrozków, trawniku sąsiadów.” – zbędny przecinek po „na” i „przymrozków”
*„Nie widziała nic poza własną drżącą lekko dłonią wystukującą kolejne cyfry numeru.
jakby oczekiwała, że ten udzieli jej cennych wskazówek, lub chociaż wykona jakikolwiek pokrzepiający gest.” – przecinek po „dłonią”; bez przecinka po „wskazówek” i „numeru”
*„W momencie, gdy, starając się nie popełnić pomyłki, podawała adres” – bez przecinka po „gdy”.
*„Jakież było jej zdziwienie, gdy, tuż przed przybyciem policji, zobaczyła na swoim progu wyjątkowo ekstrawagancko ubranego młodego mężczyznę” – zbędny przecinek po „gdy”
*„(…) iż był to, posiadający znikomą wiedzę” – bez przecinka po „to”
*„- W Departamencie Przestrzegania Prawa. Na brak zajęcia, jak sama widzisz i słyszysz, narzekać nie mogę. – mruknęła.” – bez kropki po „mogę”
*„Pionkami w grze, której sami nie do końca rozumiemy. – podjęła po chwili zamyślenia.” – bez kropki po „rozumiemy”
*„Dzień w dzień z zasnutego szaro-burymi chmurami nieba spadały ciężkie krople deszczu zmieszane z na pół roztopionymi płatkami śniegu” – przecinek po „deszczu”
*„(…) że nawet, gdyby przeszła w poprzek cały Londyn, ukryty pod peleryną niewidką ogon i tak, bez większego trudu, dotarłby pod jej drzwi.” – zbędny przecinek po „nawet”; „tak”; „trudu”
*„Potrzebuje” - potrzebuję
*„Co ty, do cholery, wyprawiasz?” – zbędne przecinki
*„To kim, według ciebie, jest sam Voldemort?” – zbędne przecinki
*„Nastrojowe, w mniemaniu właściciela, światło sączyło się z owiniętych zielonym pergaminem lamp.” – zbędne przecinki
*„Wbrew pozorom umiał, nie gorzej od niej, dostrzegać rzeczy starannie tuszowane przez Ministerstwo.” – zbędne przecinki
*„Nawet, z pozoru, wieczne dzieci.” – jeśli już, to przecinek po „wieczne” a nie po „pozoru”
*„- ...i szeroko rozumiana ochrona. – dokończył z naciskiem, ponownie ją ignorując.” – bez kropki po „ochrona”
*„Chcąc, nie chcąc oswobodziła się z pościeli i najciszej jak umiała podeszła do maleńkiego oczka wizjera.” – przecinki po: drugie „chcąc”; „umiała”. Ten po pierwszym „chcąc” proszę wymazać.
*„Starając się naciągnąć nieco swoją przykrótką koszulę nocną, bez dalszego wahania, otworzyła drzwi.” – zbędny przecinek po „wahania”.
*„McKinnon wskazała mu pogrążoną w słońcu kuchnię, po czym, wymamrotawszy jakieś przeprosiny, z ulgą udała się do łazienki.” – zbędny przecinek po „czym”
*„Jednak po zobaczeniu własnego odbicia w lustrze przestała się już dziwić się już czemukolwiek, pragnąc jedynie jak najszybciej zapaść się pod ziemię.” – przecinek po „lustrze”, bez drugiego „już”
*„zagadnął uważnie obserwując jej reakcję” – przecinek po „zagadnął”
*„- Zwyczajowo. - odparła wymijająco.” – bez kropki po „zwyczajowo”
*„- Wątpię żeby ktokolwiek zauważył” – przecinek po „żeby”
*„- Zrównana z ziemią przez olbrzymy. – Zrobił krótką pauzę na szybki łyk herbaty. – Ostatniej nocy, W większości zamieszkiwana przez mugoli, chociaż znalazłoby się i kilkoro charłaków” – a powinno być tak: „Zrównana z ziemią przez olbrzymy – zrobił krótką pauzę na szybki łyk herbaty – ostatniej nocy, w większości zamieszkiwana przez mugoli, chociaż znalazłoby się i kilkoro charłaków.”
*„Marlenę nawiedziło wstrząsają wyobrażenie jednej z czarniejszych kart historii magii” – powinno być „wstrząsające”
*„Syriusz błyskawicznie przypomniał jej, o celu wizyty.” –zbędny przecinek
*„- Jak nigdy. – wypuścił z ust smugę jasnoszarego dymu” – bez kropki
*„praktycznie pustej, lodówki” – bez przecinka
*„zerkał co rusz ku, stojącemu na rogu ruchliwego skrzyżowania, drogowskazowi.” – bez przecinków
*„Jakieś propozycje pani redaktor?” – przecinek po „propozycje”
*„staro-angielskiej” – staroangielskiej
*„ze” - że
*„Dyrektor uśmiechnął się życzliwie, odwzajemniając, nieco nieśmiałe, przynajmniej ze strony dziewczyny, powitanie.” – zbędny przecinek po „odwzajemniając”
*„Aurorów.” - aurorów
*„- Przyznam, że nie miałem co do tego najmniejszych wątpliwości – Dumbledore uśmiechnął się przyjaźnie.” – kropka po „wątpliwości”
*„Mam nadzieję, że wiecie, co mam na myśli.- mrugnął w ich stronę.” –zbędny przecienek po „wiecie” i kropka po „myśli”
*„- Rodzina nałogowców. – podsumowała McKinnon” – bez kropki po „nałogowców”
*„Aż w końcu trafiła na podatny grunt. – Pstryknęła palcami. – Nie rozmawiałam z nią od ’72. Przeszło siedem lat.” – powinno być: Aż w końcu trafiła na podatny grunt – pstryknęła palcami – nie rozmawiałam z nią od ’72. Przeszło siedem lat.

*„Od razu przeszła na drugą stronę ulicy. – Prychnęła, uśmiechając się ponuro” – bez kropki po „ulicy” i „prychnęła” z małej.
*„Pokręciła głową z politowanie” - politowaniem
*„tą samą szczerbatą sześciolatkę” – tę (…) sześciolatkę
*„ciszyło” - cieszyło
*„Mckinnon” - McKinnon
*„Już daleka widziała” – z daleka
*„Mimo, iż ostatnim razem” – zbędne przecinki
*„silencio” - Silencio
*„matek- znieczulonych- na- wszelkie- alibi” – „Matek-Znieczulonych-Na-Wszelkie-Alibi”
*„w dywanie ścieżkę do okna. – Zerknęła w szybkę piekarnika. – Laura!” – powinno być tak: w dywanie ścieżkę do okna – zerknęła w szybkę piekarnika – Laura!

7. Język [4/10]

*Poprawność językowa [3/5]
Piszesz zgrabnie, momentami na bardzo dobrym poziomie. Aczkolwiek: momentami. Mam zastrzeżenia do przesadzania ze zdaniami wtrąconymi, przez to gubisz się i w końcu nie wiesz, gdzie postawić ten przecinek.

*Wulgaryzmy [0/2]
Oj, kilka niepotrzebnych „choler”. Mocniejsze też ze dwa, trzy się znalazły. Niekoniecznie.

*Humor [1/3]
Więcej dystansu i sytuacji humorystycznych z pewnością ubarwi twoją historię!

8. Drugie wrażenie [4/5]
Jak powiedziałam, zapowiadało się nieco lepiej. Ale tylko troszeczkę. Wrażenie ogólne jak najbardziej pozytywne. Lekkie zastrzeżenia do strony technicznej i niewielkich braków w fabule. Z pewnością za jakiś czas wpadnę, żeby poczytać o dalszych losach panny eM.

Po zsumowaniu wszystkich wyżej wymienionych liczb rzeczywistych, stwierdzam, że naliczyłam ich aż 97,5 i trafiasz do przedziału dla Prawie Idealnych. Moje rady dla ciebie? Pracuj, rozwijaj się. Masz dar wspaniałego opisywania – wykorzystaj go. Szlifuj stronę techniczną, zatrudnij Betę/lepszą Betę. Pożegnaj się raz na zawsze z przesadzoną liczbą zdań wtrąconych, a będzie lepiej. Jeszcze lepiej.

Oceniła: Markiza

komentarze [15]




| Szablon zrobiłyśmy my, kopiowanie niedozwolone! |
M e n u

Regulamin i kryteria
Oceniające
Zgłoś się
Zgłoszeni
Zapłać


A r c h i w u m

2008
marzec (10)
kwiecień (3)
maj (5)
czerwiec (3)
lipiec (1)
wrzesień (2)
listopad (1)



U l u b i e n i

konkurencja
oceny-fanfiction
oceny-felix-felicis
in-my-opinion
droga-do-perfekcji
oceniamy-ff
cynical-eyes
sarcastic-opinions
inne
czekoladki
hp-szablony
concettuale
layout4you
polecamy
biala-magia
turn-the-page


K o l e j k a

Devil
lucius-m
mcgonagall
defeated
my-soulmate
znana-historia-panny-evans
Markiza
losy-siostr-evans
zlo-nigdy-nie-spi
och-sev
ich-znany-swiat
hogwart-eksperymentalny
destinatum
Ariana
gauthier
sloneczny-bursztyn
life-losers
gabinet-cieni
delacroix
?
hermiona-kontra-draco



R e g u l a m i n

1. Do oceny zgłaszać się może każdy, pod warunkiem, że pisze opowiadanie o tematyce potterowskiej.
2. Dodajesz naszą ocenialnię do ulubionych, tudzież linków.
3. Zgłaszać należy się w Księdze Gości.
4. Oceniająca ma prawo usunąć bloga z kolejki/przerzucić go do kolejki innej oceniającej bez podania konkretnej przyczyny.
5. W zgłoszeniu należy zamieścić:
*adres bloga (jeśli prowadzisz go na serwisie innym niż mylog);
*nick wybranej oceniającej;
*hasło ukryte w opisie wybranej oceniającej;
*krótki opis opowiadania, żebyśmy mogły nastawić się psychicznie.
6. Nie poganiasz oceniających. Każda ma swoje prywatne życie i nie spędza go bynajmniej przez dwadzieścia cztery godziny na dobę z nosem przy monitorze.
7. Obowiązuje kolejka, jednak możemy ją zmienić bez podania konkretnej przyczyny.
8. Przed zgłoszeniem upewnij się, że ostatnia notka dodana została nie wcześniej niż dwa miesiące temu.
9. O gotowej ocenie poinformujemy Cię w komentarzu.
10. Pod oceną powinieneś zostawić komentarz, na znak, że przeczytałeś ją i nie ignorujesz naszej pracy. Oczywiście nie będziemy Cię za to ścigać, to tylko świadczy o Tobie.
11. Masz prawo nie zgodzić się ze zdaniem oceniającej. Jesteśmy tylko ludźmi i nasza opinia, choćbyśmy nie wiem jak się starały, zawsze będzie czysto subiektywna. Zachowaj jednak kulturę słowa przy wyrażaniu swoich emocji.
12. Nie spełnienie któregoś punktu z regulaminu równoznaczne jest z natychmiastowym usunięciem z kolejki.
13. Jeżeli nie ma Cię w zaktualizowanej kolejce, oznacza to, że nie spełniłeś któregoś z punktu regulaminu.
14. Zgłaszając się do oceny podejmujesz nieodwracalną decyzję.
15. Do „Polecone" trafiają tylko blogi z najwyższej kategorii.
16. Zastrzegamy sobie prawo do zmiany regulaminu.


O c e n i e n i

Non Omnis Moriar
turn-the-pagezapomniane-tajemnice

Mistrz Fanfiction [od 120]
biala-magia [#]
turn-the-page [#]

Prawie Ideał [95-119]
zapomniane-tajemnice [#]
cost-of-living [#]
bezczelne-fanfiction [#]
blask-swiec [#]

Zalążki Sztuki [80-94]
cameleon [#]
kopia-mistrza [#]
opowiesc-z-hogwartu[#]

Młodociany Czarodziej [65-79]
love-or-responsibility [#]
when-you-dance [#]

Oklepany (po)Tworek [50-64]
podarzajac-za-codziennoscia [#]

Nędzne Pisadełko [35-49]
amor-fati [#]

Terminator [25-34]
uratowac-hogwart [#]

Koszmarne DzieUo [15-24]
pollyanna-gryf [#]
loraine-barden [#]
avada--kedavra [#]

Vanitas Vanitatum [0-14]
moj-hogwart [#]
sunshine-syriusz [#]
potter-sisters [#]